9 maja w Europie Wschodniej – święto w cieniu pandemii

Abstrakt

Tradycja paradnego świętowania w dniu 9 maja rocznicy zwycięstwa nad Niemcami obecna jest już właściwie wyłącznie na obszarze byłego Związku Radzieckiego. Jest to, po części, uzasadnione doświadczeniami historycznymi, w dużej też mierze ukształtowane odgórnie decyzjami politycznymi. Niemniej wyraźny jest także znaczny ładunek emocjonalny, wpływający na zachowania społeczeństw i elit, a także kształtujący tożsamość. Od dłuższego czasu widoczne jest wykorzystywanie Dnia Zwycięstwa jako instrumentu wpływu politycznego i manifestacji ideologicznej – w zależności od aktualnej sytuacji.

Ukraina – kreatywne obchody. Na Ukrainie i w większości państw na obszarze byłego Związku Radzieckiego Dzień Zwycięstwa obchodzony jest 9 maja. Jednak od 2015 r. władze Ukrainy zainicjowały przesunięcie akcentu z 9 maja, który zaczęto określać mianem „Dnia Zwycięstwa nad Nazizmem w II Wojnie Światowej”, na 8 maja, ogłoszony Dniem Pamięci i Pojednania („Komentarze IEŚ”, nr 27). Wprowadzono też zakaz publicznego wykorzystywania symboli radzieckich, które zastąpił czerwony mak. Te zmiany corocznie wywoływały poważne napięcia w społeczeństwie ukraińskim. Niemniej większość Ukraińców nadal uważa Dzień Zwycięstwa za kluczowe święto.

Ze względu na kwarantannę rząd postanowił nie organizować imprez masowych i tradycyjnych uroczystości. 8 maja 2020 r. w miejscowości Miłowe w obwodzie łuhańskim, na granicy z Rosją, prezydent Wołodymyr Zełenski (z czerwonym makiem w butonierce) uhonorował pamięć poległych podczas II wojny światowej. Wybór miejsca miał charakter symboliczny: nieopodal znajduje się wieś Piwniwka – przyjmuje się, że w tym miejscu w grudniu 1942 r. rozpoczęło się wypieranie niemieckich okupantów z Ukrainy. W swoim przemówieniu prezydent wezwał Ukraińców, by pamiętali o tym, do czego prowadzi nienawiść, agresja i szalona ideologia o światowym panowaniu jednego narodu nad innymi.

Rankiem 9 maja Wołodymyr Zełenski uczcił minutą ciszy pamięć poległych w II wojnie światowej i złożył kwiaty przed Wiecznym Ogniem w Parku Wiecznej Chwały w Kijowie. Następnie udał się na Zakarpacie, gdzie złożył kwiaty przed Wiecznym Ogniem w kompleksie memorialnym „Wzgórze Sławy” w Użhorodzie. To miejsce jest z kolei uważane za symboliczną rubież, na której zakończyło się wypędzanie okupantów z ziemi ukraińskiej. W swoim przemówieniu z okazji Dnia Zwycięstwa nad Nazizmem Zełenski przedstawił projekt symboli pamiątkowych, w ramach którego zostaną zainstalowane dzwony w czterech częściach Ukrainy – w obwodzie łuhańskim, na Zakarpaciu, a także w Doniecku i Symferopolu.

Ogółem 9 maja w całym kraju odbyło się 495 wydarzeń upamiętniających, w których wzięło udział ok. 9 tys. osób. W większości przypadków przebiegły one spokojnie. Pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza w Parku Chwały w Kijowie kwiaty złożyli przewodniczący Rady Najwyższej Dmytro Razumkow, wiceprzewodniczący Rusłan Stefańczuk i przewodniczący komitetów parlamentarnych, a także deputowani partii Platforma Opozycyjna – Za Życie (OPZŻ). Zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego metropolita Onufry odprawił nabożeństwo modlitewne, a towarzyszący mu duchowni ławry Peczerskiej złożyli kwiaty pod pomnikiem. Jednocześnie większość organów władzy pominęła święto milczeniem. Gabinet Ministrów Ukrainy nie zamieścił żadnego komunikatu ani na swojej stronie internetowej, ani w sieciach społecznościowych. 7 maja premier Denys Szmyhal podczas spotkania z przedstawicielami frakcji OPZŻ stwierdził, że dla niego Dzień Zwycięstwa nie jest świętem.

Pomimo środków ograniczających, związanych z pandemią koronawirusa, mieszkańcy Kijowa, Odessy, Charkowa, Dniepru i wielu innych miast wyszli na ulice, aby złożyć kwiaty pod pomnikami. Były one często blokowane przez policję, która z powodu obostrzeń kwarantanny dopuszczała ludzi tylko w małych grupach. Innym sposobem na świętowanie było organizowanie rajdów samochodowych ku czci zwycięstwa. W całym kraju odbyło się 50 takich rajdów; wśród ich inicjatorów byli m.in. partia OPZŻ oraz zwolennicy partii blogera Anatolija Szarija.

Kreatywnością w obchodach Dnia Zwycięstwa wykazały się ukraińskie kanały telewizyjne. „Inter” przeprowadził online-marsz „Nasz Pułk”; zarejestrowało się w nim ponad 1,3 mln Ukraińców. „112 Ukraina” zorganizował flash mob, który wsparł cały kraj. Zaczęło się od wykonania pieśni „Dzień zwycięstwa” na placu Zwycięstwa w centrum Kijowa. Następnie podchwycili ją ludzie na ulicach i w parkach oraz w transporcie publicznym.

Wśród innych inicjatyw społecznych warto wymienić laserowy pokaz świateł w Dnieprze, który odbył się dzięki inicjatywie mera miasta Borysa Fiłatowa. 8 maja na fasadzie gmachu Rady Dniepropietrowskiej wyświetlono ponad 600 nazwisk uczestników II wojny światowej i tych, którzy bronili Ukrainy na wschodzie. Wieczorem tego samego dnia na placu Dumskim w Odessie z płonących zniczy ułożono liczbę 75.

Działania z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej pokazały, że władzom ukraińskim nie udało się przeformatować polityki pamięci, narzucić konceptu „pojednania” i przesunąć akcentu z 9 na 8 maja. Kwarantanna w państwie, w związku z pandemią COVID-19, przyniosła częściowe złagodzenie nastrojów i działań zwolenników różnych narracji historycznych. W porównaniu do poprzednich lat w 2020 r. nastąpiła normalizacja sytuacji w stosunku do obchodów Dnia Zwycięstwa nad Nazizmem oraz Dnia Pamięci i Pojednania. Władze nie kładły już tak silnego nacisku na rozdzielenie tych dat i pokazywały, że ogólnie oba święta są równie ważne. Jednocześnie Ukraińcy w trudnych warunkach kwarantanny wykazali się kreatywnym myśleniem i niekonwencjonalnie uhonorowali pamięć ofiar wojny oraz tych, którzy przyczynili się do zwycięstwa.

Białoruś – „uczta w czasach zarazy”. Przedstawiciele władz białoruskich bagatelizują rozpowszechniającą się epidemię, wyszukując dość kontrowersyjne i kuriozalne sposoby walki z koronawirusem. Alaksandr Łukaszenka, ignorując zdanie ekspertów WHO, apele UE oraz petycję obywateli, w dniu 3 maja potwierdził, że nie odwołuje obchodów Dnia Zwycięstwa, gdyż jest to sprawa ideologiczna i emocjonalna. Minister obrony Wiktor Chrenin zapewnił, że sytuacja epidemiczna jest pod kontrolą, również w Mińsku, gdzie liczba osób zarażonych ciągle rośnie. Białoruś, jako jedyne państwo z obszaru byłego ZSRR, nie zrezygnowała z hucznych obchodów 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej.

9 maja w Mińsku odbyły się defilada oraz koncert z pokazem fajerwerków. W samo południe przez plac Zwycięstwa przeszła defilada wojskowa, w której uczestniczyło ponad 3 tys. żołnierzy oraz ok. 150 pojazdów wojskowych. W pokazach lotniczych udział wzięło ponad 40 samolotów i śmigłowców. Podczas przemówienia Łukaszenka podkreślił, że rocznica zwycięstwa ZSRR w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej jest dla Białorusinów dniem świętym, a obchody nie są demonstracją siły, lecz oddaniem hołdu pamięci. Przedstawiciele byłych republik radzieckich nie uczestniczyli w obchodach. Jako powód oficjalny podano zakaz odbywania służbowych delegacji zagranicznych. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych defiladę obserwowało ok. 15 tys. widzów (to ok. 6-10% w porównaniu do lat ubiegłych), co świadczy o tym, że nie wszyscy Białorusini podzielają entuzjazm władz. Udział w obchodach miał charakter dobrowolny, chociaż studenci nieoficjalnie przyznają, że w zamian za obecność oraz przyprowadzenie kolejnych osób obiecano im preferencyjne warunki na uczelniach. Wśród publiczności były dzieci i młodzież, zdecydowana większość bez maseczek ochronnych, bez zachowania bezpiecznego dystansu. Wśród obecnych weteranów tylko nieliczni mieli maseczki, a na trybunie honorowej dla przedstawicieli władz maseczek nie miał nikt. Prezydent Łukaszenka apelował, aby nie potępiać Białorusinów, spadkobierców zwycięstwa, za czas i miejsce obchodów. Wieczorem na zamkniętym dla osób trzecich placu Zwycięstwa odbył się koncert rozrywkowy „Na chwałę wspólnego Zwycięstwa” dla 300 zaproszonych gości, a po nim 10-minutowy pokaz fajerwerków ku czci zwycięzców.

Łukaszenka zorganizował pokazy wojskowe z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, ale także pokaz własnej nieugiętości i walki o swoje racje (u progu kampanii prezydenckiej). Obchody traktowane były jako szansa rewanżu w rywalizacji z Putinem o „prywatyzację” wielkiego zwycięstwa. Swoista „walka” o Dzień Zwycięstwa jest kontynuacją impasu w relacjach białorusko-rosyjskich. Parada w Mińsku była historyczną możliwością pokazania zagranicznej opinii publicznej, ale również (a może przede wszystkim) rosyjskiej, że Białoruś, będąc w centrum obchodów, dba o pamięć historyczną nie tylko Białorusinów, ale także bratnich narodów, z którymi, jak podkreśla Łukaszenka, Białorusini związani są więzami krwi. Ostatnimi laty Białoruś buduje własną narrację, zastępując akcję „Nieśmiertelny pułk” akcją „Białoruś pamięta!” czy symboliczne wstążki św. Jerzego – butonierką w barwach flagi białoruskiej z kwiatem jabłoni. Prawdopodobnie po tygodniu lub dwóch będzie można stwierdzić, czy „dzień zwycięstwa” nie zamienił się w „dzień porażki z koronawirusem”.

Mołdawia – symboliczna stabilność w niestabilnych czasach. Mołdawia zmaga się z pandemią, niejako tradycyjnie jest także pogrążona w politycznych targach i przepychankach. Te dwa tematy dominują w przekazie medialnym. W odniesieniu do 9 maja widoczna jest także, po raz kolejny, swoista dualność, pokrywająca się symbolicznie z podziałami wśród polityków i w społeczeństwie. Dla bardziej liberalnych zwolenników kursu prozachodniego 9 maja to Dzień Europy, dla części elit politycznych i społeczeństwa, orientującej się na współpracę z Rosją, w tym dla obecnych władz – Dzień Zwycięstwa nad faszyzmem (to dość umowna linia podziału, niemniej w warstwie symbolicznej istotnie wpływająca na polaryzację społeczeństwa).

Ze względu na stan wyjątkowy, wprowadzony z powodu pandemii, wydarzenia publiczne i imprezy masowe zostały odwołane lub przełożone. W związku z tymi ograniczeniami uroczyste obchody Dnia Zwycięstwa w Mołdawii zostały przełożone na 24 sierpnia. 9 maja przedstawiciele władz złożyli kwiaty w kompleksie memorialnym „Eternitate” („Wieczność”) w Kiszyniowie. Wygłosili też stosowne przemówienia na temat pamięci o bohaterach broniących ojczyzny. Nie było to zaskoczeniem, zważywszy, że w ceremonii wzięli udział prezydent Igor Dodon, przewodnicząca parlamentu Zinaida Greceanîi oraz premier Ion Chicu – wszyscy wywodzący się z opcji politycznej stawiającej na współpracę z Rosją. Warto zauważyć, że rok wcześniej, kiedy władzę sprawowały inne siły polityczne, wymowa oficjalnych uroczystości była odmienna.

Ponadto po ulicach stolicy przejechało kilkaset pojazdów w „automaratonie” (co wywołało protesty opozycji), a nad miastem, na spadochronach, szybowały kopie Sztandaru Zwycięstwa. Symboliczny wymiar miała też obecność prezydenta Dodona na uroczystości pochówku szczątków 45 żołnierzy Armii Czerwonej, poległych wiosną 1944 r. Jak co roku, życzenia przesłał Władimir Putin, tym razem wspominając też o współpracy Rosji i Mołdawii również w walce z pandemią.

Także w Naddniestrzu tegoroczne obchody miały skromniejszy charakter: przedstawiciele władz złożyli kwiaty w Tyraspolu, w kompleksie Memoriał Chwały. Nie ograniczono się jednak tylko do tego – akcja „Nieśmiertelny pułk” organizowana była wirtualnie, mieszkańców zachęcano też do wychodzenia na balkony i wystawiania w oknach portretów weteranów, zarządzono minutę ciszy ku czci poległych, a po stolicy krążyły pojazdy wojskowe z głośnikami, z których dobiegała patriotyczna muzyka. Przedstawiciele władz i sił zbrojnych odwiedzali weteranów, wręczając im kwiaty i zapomogi finansowe. Ściśle przy tym współpracowano z rosyjskimi siłami, stacjonującymi w Naddniestrzu.

Nie należy zatem oczekiwać, że wpływy rosyjskie w Mołdawii będą słabnąć. Rosja prowadzi tu aktywną politykę (o czym świadczy m.in. niedawna pożyczka dla Mołdawii w wysokości 200 mln euro) – negatywny wpływ na tę politykę mogą mieć jednak trudna sytuacja wewnętrzna w Rosji i kolejne zawirowania polityczne w Mołdawii.

Wnioski. Po raz kolejny obchody Dnia Zwycięstwa w państwach Europy Wschodniej uwidoczniły różnorodność narracji historycznych i wykorzystywanie ich do realizacji bądź manifestacji interesów politycznych. „Wojny pamięci” zostały jedynie w niewielkim stopniu wyhamowane przez koronawirusa (co w szczególny sposób ilustruje przypadek Rosji – „Komentarze IEŚ”, nr 181). Należy raczej oczekiwać, że jednym z następstw pandemii będzie ich nasilenie – już bowiem zauważalne jest zintensyfikowanie działań podejmowanych przez państwa w sferze informacyjnej, a kwestie związane z pamięcią historyczną, symboliką, emocjami itp. są bardzo przydatnym narzędziem tego rodzaju działań.