Dialog w cieniu elektrowni: perspektywy nowego otwarcia w stosunkach litewsko-białoruskich

Komentarze IEŚ 77 (77/2019) Publication date: 2019-11-12 ies-komentarze-77-77-2019.pdf Litwa, Białoruś, elektrownia w Ostrowcu
Abstrakt

Zarówno w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi, jak i po objęciu urzędu prezydent Litwy Gitanas Nausėda nie wykluczał możliwości nawiązania dialogu z władzami białoruskimi. Według niego zachowanie przez Białoruś suwerenności (w kontekście jej pogłębiającej się integracji z Rosją) jest priorytetem polityki zagranicznej Litwy. Szanse realizacji tych propozycji ograniczają wcześniejsze nieudane próby zbliżenia litewsko-białoruskiego oraz budząca obawy Litwy budowa elektrowni atomowej na Białorusi.

Przeszkody w dialogu. Po odzyskaniu niepodległości w 1991 r. Litwa i Białoruś obrały różne drogi rozwoju: Litwa zaangażowała się w proces integracji ze strukturami Unii Europejskiej i NATO, podczas gdy na Białorusi, po krótkim okresie demokratyzacji i objęciu funkcji prezydenta przez Alaksandra Łukaszenkę (1994 r.), nastąpiły zwrot ku autorytaryzmowi oraz zbliżenie z Rosją. Różnice w postrzeganiu polityki zagranicznej oraz stosunku do demokracji i praw człowieka stanowiły w ciągu ostatnich 25 lat oczywistą przeszkodę w kontynuowaniu współpracy dwustronnej.

Z jednej strony Litwa wspiera niezależne od władz instytucje społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi (np. od 2005 r. w Wilnie działa białoruski Europejski Uniwersytet Humanistyczny). Z drugiej – oba państwa utrzymują relatywnie ożywioną współpracę gospodarczą: litewscy przedsiębiorcy chętnie inwestują na Białorusi, Litwa zaś jest jednym z najważniejszych kanałów eksportu białoruskich produktów i towarów, czego beneficjentem są m.in. litewskie koleje i port w Kłajpedzie (ok. 2/3 ładunków kolejowych na Litwie stanowią towary przewożone z Białorusi lub na Białoruś, a ok. 1/3 wszystkich ładunków w porcie w Kłajpedzie stanowią towary z Białorusi).

Ostatnia próba zbliżenia obu państw miała miejsce na początku prezydentury Dalii Grybauskaitė (2009-2010), gdy doszło do wizyt obojga prezydentów w Mińsku i Wilnie. Oczekiwania na poprawę relacji zostały jednak rozwiane po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2010 r., pacyfikacji antyprezydenckiej demonstracji i zaostrzeniu represji wobec opozycji. Stosunki na szczeblu prezydentów zostały na nowo zamrożone. W międzyczasie do rangi głównego problemu w relacjach dwustronnych urosła sprawa budowy elektrowni atomowej na Białorusi. Od tego czasu władze litewskie w znacznie mniejszym stopniu akcentują kwestie związane z demokratyzacją i prawami człowieka.

Kłopotliwa elektrownia. Inwestycja, rozpoczęta w 2013 r., znajduje się w okolicy miejscowości Ostrowiec w obwodzie grodzieńskim, 150 km na północny zachód od Mińska. Decyzja w sprawie budowy została podjęta w 2006 r. Projekt w założeniu miał służyć zmniejszeniu uzależnienia Białorusi od dostaw energii z Rosji. Jednak realizację inwestycji powierzono rosyjskiemu przedsiębiorstwu Atomstrojeksport, wchodzącemu w skład państwowego koncernu Rosatom. W rzeczywistości zatem elektrownia pogłębia uzależnienie białoruskiej energetyki od Rosji.

W ramach inwestycji powstają dwa bloki energetyczne z reaktorami o mocy 1200 MW. Uruchomienie pierwszego przewiduje się na styczeń 2020 r., kolejny ma być uruchomiony w ciągu następnego roku. Z uwagi na fakt, że elektrownia znajduje się ok. 50 km od Wilna, budowa od początku budzi zaniepokojenie Litwy. Jej władze zwracają uwagę, że Białoruś nie przedstawiła studium oddziaływania inwestycji na środowisko oraz że woda do chłodzenia reaktorów będzie pobierana z rzeki Wilii, stanowiącej źródło wody pitnej dla Wilna.

W trakcie budowy także miały miejsce budzące niepokój incydenty, m.in. w lipcu 2016 r. doszło do upadku 330-tonowego reaktora w czasie jego transportu, o czym białoruskie władze poinformowały z dwutygodniowym opóźnieniem. Mimo to Rosatom zapewnia, że wszelkie standardy bezpieczeństwa zostały zachowane. Również Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej nie potwierdza obaw strony litewskiej. Zespół ekspertów Agencji, pracujący na miejscu w sierpniu 2019 r., nie stwierdził poważniejszych naruszeń w sferze bezpieczeństwa.

Fakt zaangażowania Rosatomu skłania stronę litewską do oceny inwestycji jako „rosyjskiego projektu geopolitycznego”. W 2017 r. Sejm Litwy przyjął ustawę, w której stwierdzono, że powstająca elektrownia stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, środowiska i zdrowia publicznego. Rząd zadeklarował, że nie dopuści do importu energii z Ostrowca na rynek krajowy. Takie stanowisko jest podtrzymywane do chwili obecnej przez władze Litwy. Z uwagi na swoje obawy Litwa zablokowała zawarcie porozumienia o priorytetach partnerstwa między UE a Białorusią.

Propozycja nowego otwarcia. Po objęciu urzędu w lipcu 2019 r. Gitanas Nausėda powtórzył deklaracje składane wcześniej w kampanii wyborczej. Prezydent Litwy twierdzi, że stosunki litewsko-białoruskie nie powinny zostać całkowicie przesłonięte przez sprawę elektrowni atomowej, a oba państwa powinny współpracować na poziomie ekonomicznym, kulturalnym, a także politycznym. Priorytetem Litwy, jego zdaniem, powinno być wsparcie dla zachowania przez Białoruś suwerenności. W podobnym tonie wypowiadał się również minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius.

Jednocześnie prezydent podkreślał, że stanowisko Litwy w sprawie elektrowni atomowej pozostaje niezmienne oraz że wszystkie przyszłe porozumienia między UE a Białorusią powinny uwzględniać ten problem. W tej kwestii Litwa natrafia jednak na brak zrozumienia innych państw członkowskich UE. O ile Polska zadeklarowała, że nie zamierza kupować energii wyprodukowanej w Ostrowcu, o tyle brak podobnych deklaracji ze strony pozostałych państw wyraźnie wskazuje na osamotnienie Litwy.

Szczególnie dotkliwy wydaje się brak solidarnego stanowiska państw bałtyckich. Z oświadczeń przedstawicieli Łotwy, w tym prezydenta Egilsa Levitsa, wynika, że choć rozumieją oni obawy Litwy, to nie zamierzają rezygnować z importu energii z Białorusi. Ponieważ energia byłaby dostarczana z Rosji, Łotwa nie miałaby technicznej możliwości oddzielenia od niej tej, która została wyprodukowana w Ostrowcu. Jak dotąd, władze łotewskie nie zgłaszały również zastrzeżeń co do bezpieczeństwa budowy elektrowni.

Litewska dyskusja o Białorusi. Okazją do wznowienia dialogu mógłby być uroczysty pochówek powstańców styczniowych, jaki odbędzie się 22 listopada w Wilnie. W państwowych uroczystościach mają wziąć udział prezydenci: Polski Andrzej Duda i Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Zaproszenie wystosowano również do władz Białorusi, ale skład jej delegacji nie jest jeszcze znany. Spotkanie z przedstawicielami władz Białorusi byłoby szansą na poruszenie także kwestii kontrowersyjnych, w tym sprawy elektrowni w Ostrowcu.

Propozycja nowego otwarcia zbiegła się w czasie z informacjami o kolejnych krokach w celu utworzenia Państwa Związkowego Białorusi i Rosji, w tym o zawartym 6 września 2019 r. w Mińsku porozumieniu premierów obu państw (zob. A. Szabaciuk, Związek (nie)partnerski: perspektywy integracji Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi, „Komentarze IEŚ”, nr 74/2019). Przyśpieszenie integracji odbierane jest na Litwie jako wasalizacja Białorusi. W wywiadzie dla agencji BNS 9 września Nausėda stwierdził, że „Białoruś walczy dziś o swoją niezależność”. Prezydent powtarzał także opinię, że zachowaniem suwerenności Białorusi powinna być zainteresowana UE, a otwarty dialog z władzami w Mińsku służyłby zbliżaniu Białorusi do Europy.

Litewscy eksperci doceniają inicjatywę, z którą wyszedł Nausėda, jednak przestrzegają przed powielaniem błędów, które popełniono podczas poprzedniej próby naprawy stosunków z Białorusią. Wśród ekspertów przeważają opinie, że prezydent Łukaszenka nie jest wiarygodnym ani przewidywalnym partnerem, a w swoich działaniach kieruje się przede wszystkim chęcią zachowania władzy. Z kolei opozycyjna partia Związek Ojczyzny – Litewscy Chrześcijańscy Demokraci wykorzystała dyskusję do krytyki szefa MSZ Linkevičiusa za rzekome porzucenie kwestii elektrowni w Ostrowcu.

Wnioski. Propozycję nowego otwarcia litewsko-białoruskiego należy rozpatrywać jako odpowiedź Litwy na proces integracji Białorusi z Rosją. Prezydent Łukaszenka stara się go opóźnić, ponieważ wiąże się on z niebezpieczeństwem utraty lub ograniczenia jego władzy. Opóźnieniu służą podejmowane od wielu lat przez Białoruś próby lawirowania między Rosją a Zachodem. Litwa w tej sytuacji pozbawiona jest rzeczywistych narzędzi nacisku na Białoruś, nie ma również faktycznej możliwości zablokowania budowy elektrowni w Ostrowcu.

Jeśli Litwa zaakceptuje funkcjonowanie elektrowni po jej uruchomieniu, kwestia ta może zejść na dalszy plan, co umożliwi kontynuowanie dialogu. Rozmowy mogą jednak dotyczyć głównie kwestii gospodarczych bądź współpracy na poziomie kontaktów międzyludzkich (np. ułatwienia wizowe). Natomiast tak długo, jak Łukaszenka będzie pozostawać u władzy, praktycznie niemożliwe jest zbliżenie Białorusi z Zachodem (za pośrednictwem Litwy), wymuszające przeprowadzenie głębokich reform. Zatem podejmowanie prób porozumienia politycznego będzie nadal obarczone ryzykiem niepowodzenia.