Dyplomacja „maseczkowa”. Chiny i Europa Środkowo-Wschodnia w dobie pandemii

Komentarze IEŚ 177 (80/2020) Publication date: 2020-04-29 ies-komentarze-177-80-2020.pdf Chiny, koronawirus, pandemia, soft power, gospodarka
Abstrakt

Ofensywa wizerunkowa Państwa Środka jako niosącego pomoc w dobie pandemii COVID-19 – słabnie. Mowa tu o dostawie środków ochrony osobistej i sprzętu medycznego do innych państw, która ma przedstawiać Chiny jako hojnego oraz odpowiedzialnego partnera, określanej jako dyplomacja „maseczkowa”. Przebija się natomiast nieufność do chińskiego zaangażowania gospodarczego w Europie – także Środkowo-Wschodniej. Nie dotyczy to jednak wszystkich państw regionu. Chiny skutecznie rozbudowują swoją pozycję m.in. w Serbii.

Chińskie soft power. Prawie 3,9 mld masek, 8,4 mln okularów ochronnych, 2,8 mln zestawów testowych, 2,4 mln termometrów na podczerwień i 16 tys. respiratorów – taką ilość sprzętu medycznego Państwo Środka wyeksportowało tylko od w okresie 1 marca do 4 kwietnia 2020 r. zgodnie z informacją podaną przez Zhao Lijiana, rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej. Chiny zdusiły, a przynajmniej znacznie stłumiły epidemię koronawirusa w swoim państwie. Jednocześnie rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę akcję dystrybucji środków ochrony osobistej oraz sprzętu medycznego poza granice. Reakcja Chin na pandemię koronawirusa rozprzestrzeniającą się w Europie zyskała nawet swoją nazwę – dyplomacja „maseczkowa”.

Eksperci podkreślają, że władze centralne, które przejęły kontrolę nad eksportem tych produktów, starannie dobierały kierunki wsparcia. Jednym z nich były państwa Europy Środkowo-Wschodniej. „Chiny wysyłają pierwszą dostawę pomocy medycznej do Serbii, aby pomóc w walce z COVID-19”, „Republika Czeska otrzymuje 150 000 testów na koronawirusa z Chin”, „300 000 masek medycznych z Chin przybywa do Słowenii” – to tylko kilka nagłówków komunikatów, które w marcu opublikowała państwowa agencja prasowa Xinhua. Tym samym Chiny zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz promowały swój wizerunek jako państwa niosącego pomoc w dobie pandemii.

Uznanie vs. obawy. Działania Chin zostały docenione szczególnie przez Serbię, która już od kilku lat pogłębia z nimi współpracę. 15 marca prezydent Aleksandar Vučić mówił o sekretarzu generalnym Komunistycznej Partii Chin Xi Jinpingu jako o swoim przyjacielu i bracie, a 22 marca, witając na lotnisku chiński zespół medyczny przybywający, aby pomóc w walce z koronawirusem, ucałował chińską flagę. Początkowo chińska pomoc z podobnym entuzjazmem przyjmowana była również w innych państwach europejskich, niesłynących dotychczas z dobrych relacji z tym państwem. Entuzjazm osłabł, gdy rzekoma pomoc humanitarna okazała się w przeważającej mierze komercyjną sprzedażą. W wątpliwość podano też jakość produktów, gdy okazało się, że do niektórych państw – np. Holandii i Finlandii – dotarł sprzęt nienadający się do użytku przez medyków, bez odpowiednich certyfikatów.

W dobie obecnego kryzysu coraz wyraźniej przebija się również nieufność do chińskiego zaangażowania gospodarczego w Europie. Politycy otwarcie wyrażają obawy co do narracji Chin (wysunęła je m.in. wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Margrethe Vestager w rozmowie z „Financial Times”), a część państw UE podjęła już konkretne działania mające na celu ochronę przed przejęciami europejskich przedsiębiorstw przez kapitał z Państwa Środka. Tego typu działania w większym stopniu widoczne są w państwach Europy Zachodniej, w mniejszym – Środkowo-Wschodniej, a to właśnie w tym drugim regionie Chiny szczególnie promowały się jako hojny i odpowiedzialny partner. Rozbudowywanie swojej pozycji w tej części Europy jest uzasadniane Nowym Jedwabnym Szlakiem – projektem gospodarczym mającym na celu rozszerzanie strefy wpływów i umacnianie pozycji na arenie międzynarodowej – a jej wyrazem jest m.in. format 17+1.

Droga do formatu 17+1. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej przez lata nie były priorytetowym kierunkiem polityki zagranicznej Chin. Również państwa Europy Środkowo-Wschodniej, z których większość przyjęła zachodnioeuropejski model rozwojowy, nie upatrywały w Państwie Środka partnera do współpracy. Pewną poprawę wzajemnych stosunków gospodarczych przyniósł początek XXI w. Złożyły się na to przybierająca coraz większe rozmiary ekspansja zagraniczna Chin i ich wstąpienie do WTO, równoznaczne z przyjęciem światowych norm gospodarczych, a także otwarcie państw Europy Środkowo-Wschodniej na handel międzynarodowy poprzez akcesję kilku państw do UE. Efektem był wzrost wolumenu wymiany handlowej, przy czym jej dynamika wyraźnie przyśpieszyła dopiero w drugiej dekadzie XXI w.

Wówczas między Chinami a Europą Środkowo-Wschodnią pojawiła się nowa platforma współpracy gospodarczej. Jej zarodkiem było spotkanie premiera Chin Wen Jiabao z przedstawicielami 16 państw Europy Środkowo-Wschodniej na forum gospodarczym w Budapeszcie. Wzięły w nim udział państwa V4 – Polska, Czechy, Słowacja i Węgry, trzy państwa bałtyckie – Litwa, Łotwa i Estonia oraz dziewięć państw południowo-wschodniej Europy – Słowenia, Rumunia, Bułgaria, Serbia, Czarnogóra, Chorwacja, Macedonia, Bośnia i Hercegowina oraz Albania. W kolejnym roku Warszawa była gospodarzem pierwszego spotkania w tym samym gronie na szczeblu szefów rządów, które dało oficjalny początek formule 16+1 (od kwietnia 2019 r., po dołączeniu Grecji, mówi się o formule 17+1).

Ten multilateralny format spotyka się z różnymi ocenami. Jeżeli uznać go za próbę budowania pozytywnego wizerunku Chin, to w wielu państwach udało się ten cel osiągnąć. Niebagatelny wpływ mają na to chińskie inwestycje infrastrukturalne – począwszy od zakupu greckiego portu w Pireusie przez elektrociepłownie w Serbii po autostrady w Czarnogórze – by wymienić tylko kilka. Od czasu powstania nowej formuły wzrasta także rola Chin w wymianie handlowej ze wszystkimi państwami Europy Środkowo-Wschodniej, jednak cieniem na jej ocenę kładzie się struktura tej wymiany.

Wymiana handlowa. Charakterystyczną cechą relacji gospodarczych między Chinami a Europą Środkowo-Wschodnią jest pokaźny deficyt wymiany handlowej. Z jednej strony wynika to z konkurencyjności cenowej – a w ostatnich latach także jakościowej – chińskich towarów oraz potencjału tej drugiej co do wielkości gospodarki świata, który ułatwia wejście na zagraniczne rynki. Z drugiej strony państwa Europy Środkowo-Wschodniej napotykają bariery utrudniające wejście na chiński rynek. Wynikają one przede wszystkim z jego specyfiki – jest odległy geograficznie i kulturowo oraz wymagający ze względu na dużą konkurencję.

Tym samym wyraźny wzrost wymiany handlowej w ramach formatu 17+1 w ostatnich latach przyniósł dalsze zwiększanie deficytu po stronie państw Europy Środkowo-Wschodniej. Dla porównania tylko w ciągu ośmiu lat – między rokiem 2010 a 2018 – import tych państw z Chin wzrósł z niespełna 58 mld dolarów do 90 mld dolarów, natomiast eksport z 8 mld dolarów do niespełna 14 mld dolarów. Największymi partnerami handlowymi dla Chin pozostają – z uwagi na swój potencjał gospodarczy w tym regionie – państwa V4. Polska, Czechy, Węgry i Słowacja mają ponad 65% udziału w całkowitym eksporcie do Chin wśród państw inicjatywy 17+1 i przypada na nie 76% importu[1].

Z punktu widzenia poszczególnych państw Europy Środkowo-Wschodniej Chiny są istotnym partnerem handlowym zwłaszcza dla Czech, Polski i Czarnogóry – w 2018 r. aż 14% całkowitego importu czeskiego, 11,5% polskiego i 10% czarnogórskiego pochodziło z Państwa Środka. Tym samym Chiny zajęły 2. pozycję pod względem udziału w imporcie Czech i Polski (za Niemcami), a także Czarnogóry (za Serbią). Import z Chin przekracza 8% w całkowitym imporcie Estonii, Albanii i Serbii, 6% – Bośni i Hercegowiny, Grecji i Słowenii, 5% – Słowacji, Macedonii, Węgier i Rumunii, 4% – Bułgarii oraz ok. 3% – Chorwacji, Łotwy i Litwy[2].

Wnioski. Przed wybuchem pandemii koronawirusa na gruncie politycznym Chinom nie udało się zbudować w Europie Środkowo-Wschodniej mocnej przystani, zwłaszcza gdy jako kontrapunkt w ocenie tych relacji przyjmiemy inne światowe mocarstwo – Stany Zjednoczone. Dotychczasowe działania, które zyskały określenie dyplomacji „maseczkowej”, okazały się skuteczne w państwach sympatyzujących z Chinami na długo wcześniej. Niemniej finał geopolitycznych rozgrywek po pandemii trudno dziś przewidzieć.

Równie trudna jest predykcja relacji gospodarczych państw Europy Środkowo-Wschodniej z Chinami. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że w dalszym ciągu cieniem na nie kłaść się będzie duży deficyt handlowy. W kontekście nieufności do chińskiego zaangażowania gospodarczego w regionie otwarte pozostaje pytanie, w jakim stopniu osłabiona kryzysem Europa będzie sobie mogła pozwolić na antagonizowanie Chin.

------------------------------------------

[1] WTTC, www.wttc.org/datagateway, [dostęp: 26.04.2020].

[2] Tamże.