Mołdawia: zablokowanie rosyjskiego kredytu i topnienie koalicji

Abstrakt

Sąd Konstytucyjny Republiki Mołdawii stwierdził, że umowa kredytowa z Federacją Rosyjską, zakładająca pożyczkę w wysokości 200 mln EUR, jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Decyzja ta uderza w prezydenta Igora Dodona oraz koalicję rządzącą na wielu płaszczyznach. Ponadto grupa posłów Partii Demokratycznej (PDM), która jest częścią koalicji, opuściła to ugrupowanie. W tym momencie większość rządząca ma tylko cztery głosy przewagi w parlamencie, przy czym zapowiadane są kolejne transfery polityczne. Dynamika po stronie opozycji jest efektem aktywności ugrupowania Pro Moldova, stworzonego przez Andriana Candu, niedawno najbliższego współpracownika oligarchy Vlada Plahotniuca. Stanowi to przeszkodę dla wspólnych działań całej opozycji.

Rosyjski kredyt a Sąd Konstytucyjny. Rosyjski kredyt był zapowiadany już w grudniu 2019 r., przy czym początkowo mówiło się nawet o dwukrotnie wyższej kwocie. Umowę negocjował prawdopodobnie sam prezydent Dodon oraz specjalnie upoważniony w tej kwestii ambasador Mołdawii w Rosji. Nawet członkowie rządu poznali treść dokumentu w ostatniej chwili, już na obradach parlamentu. Pożyczka miała pokazać, że wieloletnia bliska współpraca Igora Dodona z Kremlem przynosi konkretne korzyści dla kraju oraz że nie tylko Zachód oferuje realną pomoc finansową. Obecnie przedstawiano ją także jako ogromną pomoc w czasie pandemii.

Największe kontrowersje wzbudził artykuł 7 umowy, który przewidywał, że mołdawskie państwo weźmie na siebie odpowiedzialność za kredyty, które tamtejsze firmy zaciągną w rosyjskich bankach. Enigmatyczny zapis tworzył możliwość malwersacji finansowych, których kosztami obciążeni zostaną mołdawscy podatnicy. W kraju, w którym kilka lat temu doszło do tzw. „kradzieży stulecia” (z trzech mołdawskich banków zniknęły środki o wartości 1 mld USD), budziło to uzasadnione obawy. Umowa została jednak ratyfikowana głosami koalicji 22 kwietnia 2020 r., po czym deputowani frakcji Pro Moldova skierowali zapytanie do Sądu Konstytucyjnego (SK) o jej zgodność z ustawą zasadniczą.

Następnego dnia doszło do zmiany przewodniczącego Sądu Konstytucyjnego. Stanowisko to utracił Vladimir Țurcan, były członek prezydenckiej Partii Socjalistów (PSRM). Jego miejsce zajęła Dominica Manole, która postrzegana jest jako symbol niezależności sądowniczej (w 2016 r. sprzeciwiła się reżimowi Plahotniuca). SK pod nowym przewodnictwem najpierw wstrzymał, a potem zablokował ratyfikację umowy kredytowej, orzekając jej niezgodność z Konstytucją (decyzja z 8 maja 2020). W odpowiedzi prezydent Dodon i socjaliści oskarżyli sędziów o blokowanie pomocy dla prostych ludzi oraz działanie na korzyść międzynarodowej grupy przestępczej, której celem jest usunięcie obecnego obozu władzy. Niemniej prezydent zapowiedział renegocjację umowy kredytowej.

Problemy koalicji i wojna „kompromatów”. 8 maja 2020 r. Andrian Candu, lider frakcji Pro Moldova, wezwał parlamentarzystów do utworzenia Bloku Antyrządowego. Argumentował, że władza nie radzi sobie z kryzysem wywołanym pandemią, a w zamian przyjmuje niekonstytucyjne ustawy, których celem jest wyłącznie dbanie o własny interes. Candu przez wiele lat był najbliższym współpracownikiem Vlada Plahotniuca oraz przewodniczącym parlamentu w czasach rządów PDM. Kilka miesięcy po tym, jak oligarcha opuścił kraj, demokraci utworzyli koalicję z PSRM („Komentarze IEŚ”, nr 145). Jeszcze przed zawarciem tej koalicji Candu wraz z grupą współpracowników opuścili PDM i utworzyli grupę parlamentarną Pro Moldova.

Do Bloku Antyrządowego przyłączyło się kolejnych czterech deputowanych PDM oraz Partia Șor, której liderem jest oligarcha Ilan Șor, będący głównym oskarżonym ws. „kradzieży stulecia”. PDM opuszczają kolejni przedstawiciele struktur terenowych. Politycy Pro Moldova zapowiadają, że w najbliższych dniach koalicję opuszczą kolejni deputowani, co grozi utratą większości głosów przez obóz władzy. Candu ogłosił również, że opublikuje materiały kompromitujące prezydenta Dodona, rzekomo związane z działalnością korupcyjną i przestępczą.

Niejako w odpowiedzi prezydent zapowiedział spotkanie Wyższej Rady Bezpieczeństwa, która ma poruszyć kwestie związane ze śledztwem ws. „kradzieży stulecia” oraz reprywatyzacją kiszyniowskiego lotniska. Uderzy to zapewne w środowisko Candu. Zarówno Igor Dodon, jak i socjaliści mówią wprost, że obecne działania frakcji Pro Moldova i Partii Șor mają wymiar korupcji politycznej oraz służą ochronie interesów Vlada Plahotniuca, a nawet odbudowie jego reżimu politycznego. Prezydent stwierdził również, że wyjściem z obecnej sytuacji będą przyśpieszone wybory parlamentarne, które mogłyby się odbyć razem z wyborami prezydenckimi, planowanymi na 1 listopada 2020 r. Igor Dodon na pewno bierze taką ewentualność pod uwagę, obecnie jest to jednak przede wszystkim próba zagwarantowania sobie lojalności pozostałych deputowanych PDM. Jesienne wybory parlamentarne odbyłyby się w systemie proporcjonalnym, co prawdopodobnie oznaczałoby, że demokraci nie wejdą do parlamentu. Trwanie obecnej kadencji i koalicji jest więc w ich interesie.

Dylematy opozycji. Aktywność i skuteczność frakcji Pro Moldova jest poważnym wyzwaniem dla największych ugrupowań opozycyjnych, czyli Partii Działania i Aktywność (PAS), kierowanej przez Maię Sandu, oraz Partii Godność i Prawda (DA), której liderem jest Andrei Năstase. Te siły polityczne zbudowały swoją pozycję na hasłach walki z reżimem oligarchicznym, dlatego współpraca z Pro Moldova oraz Partią Șor oznaczałaby dla nich wizerunkową katastrofę. Andrei Năstase wprost oskarżył Candu o działanie w interesie Plahotniuca. Problemem jest również rosnąca nieufność pomiędzy PAS i DA, które jeszcze niedawno tworzyły jeden blok polityczny. Spór dotyczy m.in. kwestii wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich. Wszystkie ugrupowania opozycji deklarują gotowość poparcia wotum nieufności wobec rządu, trudno jednak wyobrazić sobie powstanie sojuszu łączącego PAS, DA, Pro Moldova oraz Partię Șor.

Kryzys polityczny w czasie pandemii. Liczba zdiagnozowanych zarażeń koronawirusem COVID-19 w Mołdawii wynosi ponad 5 tys. osób, zmarły 182 osoby, przy czym w kraju tym mieszka ok. 2,6 mln osób. Ogromnym problemem jest sytuacja służby zdrowia, związana przede wszystkim z niedoborem lekarzy i pielęgniarek. Problem ten potęguje fakt, że jedną trzecią ogólnej liczby zarażonych stanowią właśnie pracownicy medyczni. Brak odpowiednich zabezpieczeń dla nich jest oczywisty. Powoduje to wzrost niezadowolenia z działań rządu wobec pandemii. Ogromnym wyzwaniem dla systemu socjalnego oraz ochrony zdrowia jest powrót wielu emigrantów. Szacuje się, że obecnie do kraju wróciło ok. 130 tys. osób. ONZ przewiduje jednak, że w efekcie kryzysu gospodarczego w państwach UE oraz Rosji liczba ta może wzrosnąć do 300 tys. Ich przyjazd oznacza nie tylko wzrost obciążeń dla budżetu państwa, ale również brak przesyłów pieniężnych, które stanowiły podstawę utrzymania wielu gospodarstw domowych. Brak stabilności politycznej w nadchodzących tygodniach może mieć więc fatalne skutki dla Mołdawii.

Podsumowanie. Decyzja Sądu Konstytucyjnego ws. umowy kredytowej uderzyła w najważniejszy element polityki prezydenta Mołdawii, czyli współpracę z Rosją. Ponadto ostatnie wydarzenia pokazały, że Igor Dodon kontroluje instytucje państwowe oraz sytuację polityczną w mniejszym stopniu, niż mogło się wydawać. Dynamika polityczna powoduje, że obóz władzy musi poważnie obawiać się o swoją przyszłość. Z drugiej strony, opozycja składa się ze środowisk reprezentujących odmienny charakter interesów i skonfliktowanych ze sobą. W ciągu kilkunastu tygodni aktywności politycznej frakcja Pro Moldova zdołała przemeblować scenę polityczną i rzucić realne wzywanie Igorowi Dodonowi w stopniu, do jakiego PAS i DA nie były w stanie się zbliżyć. Skuteczność działań Andriana Candu oraz jego sojusz z Partią Șor faktycznie sugerują, że reprezentują oni interesy Vlada Plahotniuca. Należy jednak pamiętać, że oligarcha znajduje się obecnie w USA i jest zdany na łaskę tamtejszego wymiaru sprawiedliwości.

Opinie wyrażone w publikacji prezentują wyłącznie poglądy autora i nie mogą być utożsamiane ze stanowiskiem Instytutu Europy Środkowej.

--------------------------------

*Dr Piotr Oleksy – autor komentarza gościnnego. Adiunkt w Katedrze Studiów Wschodnich Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza; autor książki Naddniestrze. Terror tożsamości (Wołowiec 2018).