Nowa koalicja w Mołdawii: próba balansu geopolitycznego

Abstrakt

16 marca 2020 r. w Republice Mołdawii powstała nowa koalicja rządząca. Utworzyły ją proprezydencka Partia Socjalistów (PSRM) oraz Partia Demokratyczna (PDM), która do niedawna była w pełni kontrolowana przez oligarchę Vlada Plahotniuca. Demokraci dostali pięć ważnych ministerstw w nowym rządzie, którego pracami nadal będzie kierował dotychczasowy premier Ion Chicu. Celem powstania koalicji jest stabilizacja obecnego systemu władzy, uchronienie PDM przed rozpadem, poszerzenie bazy elektoralnej prezydenta Igora Dodona przed końcem pierwszej kadencji oraz uwiarygodnienie rządu w oczach partnerów zagranicznych. Wejście PDM do koalicji nie zmienia wiele w realiach władzy – najsilniejszą figurą polityczną w Mołdawii nadal jest prezydent Dodon, postrzegany jako polityk prorosyjski.

Wieloletni sojusz i nowe korzyści. Od listopada 2019 r. Mołdawią kierował rząd formalnie techniczny na czele z Ionem Chicu, będący pod kontrolą prezydenta Dodona. Rząd ten powstał po rozpadzie szerokiej koalicji socjalistów z prozachodnim blokiem ACUM, którą utworzono w czerwcu 2019 r., by odsunąć od władzy oligarchę Vlada Plahotniuca (wtedy lidera Partii Demokratycznej, obecnie przebywającego w USA). Zarówno premier Chicu, jak i wielu członków jego gabinetu było wcześniej związanych z PDM. Partia ta wspierała „rząd techniczny” swoimi głosami w parlamencie. Warto przy tym zaznaczyć, że w czasach rządów demokratów i Plahotniuca socjaliści, będący oficjalnie w ostrej opozycji, również często głosowali za kluczowymi inicjatywami obozu władzy. Zawarcie obecnej koalicji jest więc sformalizowaniem wieloletniego sojuszu politycznego.

Na powstaniu koalicji i wejściu do rządu zależało przede wszystkim demokratom. PDM jest typową partią władzy, więc popieranie rady ministrów bez udziału w profitach związanych ze sprawowaniem władzy groziło rozpadem ugrupowania i przejściem części struktur do socjalistów.

Koalicja jest na rękę również prezydentowi Dodonowi oraz PSRM. Po pierwsze, zdejmuje część odpowiedzialności za rządzenie krajem. Po drugie, sojusz z centrową siłą polityczną pozwoli odpierać zarzuty ze strony najbardziej prorosyjskiej części społeczeństwa, dotyczące braku realizacji niektórych dawnych obietnic, takich jak zerwanie Umowy Stowarzyszeniowej z UE czy nadanie językowi rosyjskiemu statusu języka państwowego. Po trzecie, sojusz z demokratami ma poszerzyć bazę wyborczą Igora Dodona o centrowy elektorat przed jesiennymi wyborami prezydenckimi. Po czwarte, koalicja z demokratami ma uwiarygadniać mołdawski rząd w oczach partnerów zagranicznych.

Powstanie tej koalicji należy postrzegać jako próbę budowy centrolewicowego, stabilnego obozu władzy, który w polityce zagranicznej będzie realizował politykę formalnego balansu między Rosją a UE i USA. Igor Dodon przekonał się, że wizerunek polityka prorosyjskiego, na który zapracował w ostatnich latach,  nie pozwala mu wyjść poza własny elektorat (bardzo szeroki, jednak niedający gwarancji sukcesu w wyborach) ani nawiązać dobrych relacji z UE, Rumunią i Ukrainą. Udział demokratów w rządzie ma przyciągnąć do obozu władzy wyborców centrowych lub umiarkowanie prozachodnich. Bardzo ważnym aspektem są tu rozbudowane struktury terenowe PDM oraz fakt, że członkami tej partii jest wielu przedstawicieli władz lokalnych. W mołdawskim, klientelistycznym systemie społecznym przekłada się to często na wynik wyborów.

Zachodnia kotwica w systemie władzy. Igor Dodon liczy również na to, że demokraci będą potrafili wykorzystać swoje kontakty międzynarodowe, przede wszystkim w USA, Rumunii i na Ukrainie, w celu zmiany wizerunku obozu rządzącego. Prezydent zawdzięcza swoją obecną pozycję polityczną wsparciu Rosji, przez lata prezentował się też jako gorący zwolennik idei russkogo mira oraz krytyk Unii Europejskiej. Ten wizerunek był dla niego obciążeniem w ostatnich miesiącach. Igor Dodon jest świadomy, że dla utrzymania władzy potrzebuje dalszego wsparcia finansowego ze strony UE oraz konstruktywnych relacji z sąsiadami. Prezydent Mołdawii starał się odejść od wizerunku polityka jednoznacznie prorosyjskiego. W tym celu podejmował działania na rzecz międzynarodowego uznania neutralności Mołdawii oraz przedstawiał się jako zwolennik nowej architektury bezpieczeństwa w Europie, zakładającej współpracę UE i Rosji.  Starania te nie przyniosły jednak sukcesu. Dyplomaci europejscy wielokrotnie manifestowali swój chłodny stosunek do prezydenta i kontrolowanego przez niego rządu. Do niedawna nie udało się zorganizować żadnej istotnej wizyty dwustronnej (12 marca Kiszyniów odwiedził węgierski premier Viktor Orbán) ani nawiązać współpracy z Rumunią i Ukrainą. Nieufność Kijowa wobec Dodona była dostrzegana na arenie międzynarodowej i przekładała się na współpracę w kwestii kontrolowanego przez władze separatystycznego Naddniestrza długiego odcinka wspólnej granicy.

W czasie swych rządów Partia Demokratyczna uprawiała wyraźnie antyrosyjską retorykę, dlatego teraz ma być przedstawiana jako prozachodnia kotwica geopolityczna w mołdawskim systemie władzy. Z tego też względu przedstawiciele PDM objęli ministerstwa kluczowe z punktu widzenia partnerów zagranicznych: Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Integracji Europejskiej, Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Edukacji, a także stanowisko wicepremiera ds. reintegracji kraju (odpowiada za prowadzenie rozmów ws. konfliktu naddniestrzańskiego).

Faktem jest, że demokraci posiadają dobre kontakty w Waszyngtonie, Bukareszcie i Kijowie, wypracowane w czasie swoich rządów. Pierwsza reakcja Rumunii była jednak bardzo chłodna (warto zaznaczyć, że również w tym kraju doszło w międzyczasie do zmiany władzy). W oświadczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wydanym zaraz po ogłoszeniu powstania koalicji, można przeczytać, że „w czasie ostatnich czterech miesięcy w Mołdawii nie zaszły żadne wydarzenia, które świadczyłyby o realizowaniu lub zakończeniu reform w kierunku rozwoju europejskiego”. I dalej: „nie ma żadnych argumentów, które wskazywałyby na to, że po sformowaniu nowej koalicji otworzą się perspektywy dla istotnych zmian”.   

Bardzo trudne będzie również nawiązanie dobrych relacji z Unią Europejską. Dystans unijnej dyplomacji wobec Dodona w ostatnich miesiącach wynikał nie tyle z czynnika geopolitycznego, ile z nieufności wobec jego działań na rzecz odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości, budowy rządów prawa oraz walki z korupcją. Partia Demokratyczna jest zaś postrzegana w Brukseli jako ugrupowanie, które doprowadziło do zawłaszczenia państwa przez Vlada Plahotniuca, jest częściowo odpowiedzialne za słynną „kradzież miliarda” oraz ma na swym koncie działania wyraźnie antydemokratyczne (doprowadzenie do unieważnienia wyboru burmistrza Kiszyniowa w czerwcu 2018 r., po zwycięstwie kandydata opozycji). Na niekorzyść Dodona działa w tym wypadku również fakt, że w sierpniu 2019 r. zapewniał publicznie, że nie będzie współpracował z PDM.

Wpływy Rosji bez zmian. Wejście Partii Demokratycznej do koalicji nie ogranicza realnie wpływów rosyjskich w Mołdawii. Igor Dodon prawdopodobnie dostał przyzwolenie z Moskwy na taki ruch. Prezydent Mołdawii jest w kluczowych kwestiach zależny od swojego głównego partnera. Natomiast w interesie Kremla nie leży obecnie budowa wizerunku Mołdawii jako bastionu rosyjskiego świata, lecz utworzenie stabilnego systemu władzy, który będzie postrzegany jako przykład pozytywnej współpracy sił prorosyjskich i prozachodnich na rzecz rozwoju i bezpieczeństwa w regionie. Demokraci, znani bardziej ze swego pragmatyzmu niż ideowości, są tu idealnym partnerem. Współpracy tej sprzyja również fakt, że z partii tej zostało niedawno usuniętych kilku prominentnych działaczy z Andrianem Candu, byłym przewodniczącym parlamentu, na czele. Przedstawia się to jako oczyszczenie ugrupowania z wpływów Vlada Plahotniuca, którego Kreml postrzega jako wroga publicznego. Prezydent Dodon nie będzie nadmiernie eksponował współpracy z Rosją przed wyborami prezydenckimi, by dodatkowo nie mobilizować prozachodniego elektoratu oraz nie zrażać wyborców centrowych. W żaden sposób nie zmienia to jednak realnych stosunków prezydenta Mołdawii z Kremlem.

Powstanie koalicji oraz zmiany w składzie rządu w czasie pandemii koronawirusa spotkały się z krytyką mołdawskiej opinii publicznej. Umowa koalicyjna była jednak negocjowana od dłuższego czasu, a wybuch pandemii prawdopodobnie opóźnił jej ogłoszenie o kilka dni.

Opinie wyrażone w publikacji prezentują wyłącznie poglądy autora i nie mogą być utożsamiane ze stanowiskiem Instytutu Europy Środkowej.

----------------------------------------------------

* Dr Piotr Oleksy – autor komentarza gościnnego

Adiunkt na Wydziale Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza; autor książki Naddniestrze. Terror tożsamości (Wołowiec 2018).