Orbán inauguruje kampanię do Parlamentu Europejskiego adresowaną do diaspory

Komentarze IEŚ 20 (20/2019) Publication date: 2019-05-13 ies-komentarze-20-20-2019.pdf Węgry, Serbia, diaspora
Abstrakt

15 kwietnia w Serbii, w Suboticy, odbyło się wspólne posiedzenie rządów Węgier i Serbii. Jego gospodarzami byli premierzy Ana Brnabić i Viktor Orbán. Z węgierskiej perspektywy najważniejszym punktem wizyty było zainaugurowanie przez Orbána kampanii wyborczej koalicji Fidesz-KDNP do Parlamentu Europejskiego (PE), adresowanej do diaspory. Prawie wszyscy jej członkowie popierają Fidesz-KDNP.

Subotica-Szabadka. Subotica (węg. Szabadka) położona jest ok. 10 km na południe od węgierskiej granicy. To drugie największe miasto regionu Wojwodiny, który przez setki lat wchodził w skład ziem węgierskich. Około 1/3 ludności Suboticy stanowią Węgrzy. Subotica uważana jest za centrum kulturalne serbskich Węgrów (dosł. z węg. „wojwodińskich”). Według statystyk w 2011 r. takich Węgrów było ok. 242 tys., a według przewidywań do roku 2021 liczba ta zmaleje do ok. 208 tys. W ciągu dwóch dekad (1991-2021) zmniejszy się ona o prawie 30%. Przyczyn tego stanu rzeczy szukać można m.in. w tym, że część Węgrów, która otrzymała obywatelstwo, wyemigrowała na Węgry bądź do krajów Unii Europejskiej.

Nowa ordynacja wyborcza. Koalicja Fidesz-KDNP po dojściu do władzy w 2010 r., rozpoczęła wdrażanie ustaw, których celem miało być lepsze zatroszczenie się o Węgrów zamieszkujących b. ziemie Królestwa Węgierskiego przed 1920 r. oraz Basen Karpacki. Termin stosowany w tym kontekście brzmi határon túli magyarok, a zatem dosłownie „Węgrzy żyjący tuż poza granicą”. Jest on używany wyłącznie w kontekście b. ziem wchodzących w skład tzw. Wielkich Węgier. Już w konstytucji z 2011 r. podkreślono, że obowiązkiem państwa węgierskiego jest troska o diasporę, a także o jedność narodu węgierskiego, która została rozerwana „w wichrach minionego stulecia”, jak brzmi zapis w ustawie zasadniczej.

Koalicja rządowa podjęła szereg inicjatyw prawodawczych, takich jak nowelizacja ustawy o obywatelstwie, która przyznała obywatelstwo węgierskie diasporze. Obywatelstwo węgierskie stawało się zatem drugim posiadanym, acz nie we wszystkich krajach uznawanym. Na Węgrzech ustawa ta dosłownie nazywała się „o podwójnym obywatelstwie”. Bardzo istotne znaczenie miała uchwalona w 2011 r. ordynacja wyborcza, która przyznała prawa wyborcze Węgrom żyjącym poza granicami, tak na emigracji np. zarobkowej w Wielkiej Brytanii, Austrii czy Niemczech, jak i we wskazanej grupie b. ziem Królestwa. Początkowo uprawnienia obydwu grup były tożsame, jednak zostały zmienione w kodeksie wyborczym uchwalonym w 2013 r. Zgodnie z jego wykładnią obywatele, którzy nie posiadają węgierskiego adresu zamieszkania, mają prawo głosować korespondencyjnie. Tymczasem emigracja, która zazwyczaj adresami węgierskimi dysponuje, bowiem na Węgrzech była zameldowana, ma prawo do głosowania wyłącznie w zagranicznych punktach wyborczych.

Diaspora głosuje – premia dla Fideszu. Aby móc głosować korespondencyjnie, wyborca musi zarejestrować się w Narodowym Biurze Wyborczym. Prawo głosowania korespondencyjnego otrzymuje się na dziesięć lat, po tym okresie należy rejestrację powtórzyć. Członków diaspory, którzy zgłosili chęć wzięcia udziału w wyborach w 2014 r., było ok. 194 tys., z kolei w 2018 r. było to 378,5 tys. Odpowiednio 95% i 96,23% wyborców oddało swoje głosy na koalicję Fidesz-KDNP, co przyniosło konkretne korzyści polityczne. W 2014 r. głosy te pozwoliły koalicji na uzyskanie konstytucyjnej większości. Z kolei w 2018 r. tzw. „kompensacja zwycięzcy” i wsparcie głosujących korespondencyjnie dały koalicji Fidesz-KDNP dwa mandaty w Zgromadzeniu Narodowym i ponownie konstytucyjną większość.

W 2019 r. po raz pierwszy w historii diaspora będzie mogła głosować w wyborach do PE. 2 maja upłynął termin zgłaszania chęci głosowania korespondencyjnego. Ostatecznie liczba uprawnionych wyniosła niecałe 116 tys. osób. Jest zatem o ponad 250 tys. niższa aniżeli przed rokiem. Przyczyn tego stanu rzeczy szukać należy w tym, że kilkaset tysięcy obywateli Węgier zamieszkujących kraje ościenne posiada czynne prawo wyborcze w swoim kraju, będącym członkiem Unii Europejskiej. Tak jest np. w Rumunii czy w nieuznającej podwójnego obywatelstwa Słowacji.

W czasie gdy rząd Węgier rozważał rozszerzenie praw wyborczych na wybory PE, pojawiły się wątpliwości. Dotyczyły one tego, że część wyborców mogłaby dysponować dwoma głosami w dwóch różnych krajach, co jest niedopuszczalne. Reasumując, wskazana liczba uprawnionych do głosowania korespondencyjnego obejmuje w większości obywateli Serbii i Ukrainy.

Głos diaspory wybrzmi w Unii Europejskiej. Inauguracja kampanii na terenie Serbii była znacząca z kilku powodów. Jej hasło przewodnie brzmi „wszyscy”, co ma symbolizować przyznanie praw wyborczych Węgrom, którzy nie mieszkają w UE, a których głos ma być lepiej słyszany na jej forum. Wojwodinę Węgrzy stawiają za wzór ułożenia sobie relacji na linii państwo – mniejszość etniczna, akcentując istniejącą tam autonomię. Przypadek ten był szczególnie wnikliwie analizowany w czasie trwającego wciąż sporu z Ukrainą. I to właśnie głos głównie zakarpackich Węgrów ma być lepiej reprezentowany w Brukseli.

Można oczekiwać, że mając tego typu legitymację, węgierski rząd będzie starał się sprawić, by instytucje UE w większym stopniu zaangażowały się w rozwiązanie sporu węgiersko-ukraińskiego, wpływając na rząd Ukrainy, by ten m.in. uznał podwójne obywatelstwo i zakończył spór wokół ustawy edukacyjnej.

Głosy Węgrów i obywateli innych państw UE mają być docelowo przekazane na występujące w danych krajach listy węgierskich polityków, np. w Rumunii – RMDSZ – Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii. W kolejnej kadencji PE (do 2024 r.) Węgrzy będą chcieli dążyć do ujednolicenia prawa UE dotyczącego poszanowania praw mniejszości narodowych i etnicznych, stąd też na Węgrzech trwała tak silna kampania zachęcająca do podpisania Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej: Minority SafePack. Do wzięcia udziału w zbiórce podpisów osobiście, w mediach społecznościowych, zachęcał Viktor Orbán.

Ogrodzenie, które doprowadziło do kryzysu. Należy pamiętać, że wzdłuż granicy węgiersko-serbskiej w 2015 r., w szczycie kryzysu migracyjnego, zbudowano płot o długości 175 km, który faktycznie na Węgrzech (wraz z tymczasowym ogrodzeniem na granicy z Chorwacją) w ciągu kilkudziesięciu godzin wyeliminował problem nielegalnych migrantów. Z ust ówczesnego premiera, a dzisiaj prezydenta Serbii, Aleksandara Vučicia, padły wtedy słowa porównujące budowę płotu do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Vučić wskazał, że Serbia nie może ponosić odpowiedzialności za kryzys migracyjny, i pytał, czy podobny płot ma postawić na granicy z Macedonią i Bułgarią. Wywołało to zdecydowaną reakcję ze strony węgierskiego rządu. To wówczas znaczenia nabrały wspólne posiedzenia rządów Węgier i Serbii, które miały być dowodem na to, że wzajemne relacje wciąż są dobre. Orbán jest od lat jednym z najbliższych sojuszników prezydenta Serbii. Chwilowe napięcie w relacjach nie odcisnęło się na sytuacji serbskich Węgrów. Od blisko trzech lat na granicy stoi druga linia ogrodzenia, wykorzystująca do ochrony najnowsze technologie.

Wnioski. Koalicja Fidesz-KDNP kontynuuje politykę nastawioną na zwiększanie uprawnień węgierskiej diaspory, niejako instrumentalizując jej stanowisko i akcentując, że jej głos musi być lepiej słyszalny. Viktor Orbán od lat stawia diasporę w centrum swojej polityki, czyniąc ją jednak przedmiotem prowadzonej polityki, nie zaś jej podmiotem. Stosunek do diaspory pozostaje jednym z elementów rywalizacji partyjnej na Węgrzech. Zaś sama polityka rządu wobec diaspory nie znajduje spodziewanego poparcia społecznego. Opinia publiczna sprzeciwia się przyznaniu diasporze programów socjalnych wypłacanych przez państwo, wypłatom emerytur czy zaangażowaniu w budowę obiektów sportowych dla mniejszości w krajach ościennych. W sondażach ankietowani wskazują, że zarezerwowane na ten cel środki należałoby przeznaczyć na dotowanie np. służby zdrowia na Węgrzech.

Rząd stawia na budowanie silnej, samodzielnej węgierskiej tożsamości, która doprowadzi do zwiększenia niezależności mniejszości węgierskiej w każdym z krajów (kwestia ta jest dyskusyjna na Słowacji). Politykę rządu rozpatrywać można na dwóch płaszczyznach – z jednej strony troski historycznej, tradycyjnej, wywodzącej się z niezbywalnego prawa do zachowania tożsamości narodowej, z drugiej zaś realizacji politycznego pragmatyzmu, jakim jest zapewnienie dodatkowych setek tysięcy głosów i faktycznego przełożenia na ostateczny wynik wyborczy. Poprzez politykę wobec diaspory państwo węgierskie zwiększa zaangażowanie w krajach ościennych, m.in. stosując soft power poprzez wspieranie inwestycji sportowych, tworzenie klubów piłkarskich czy hokejowych.