Otwarcie elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi – uwarunkowania i znaczenie inwestycji

Komentarze IEŚ 287 (190/2020) Publication date: 2020-11-17 ies-komentarze-287-190-2020.pdf Białoruś, energetyka, Federacja Rosyjska, Łukaszenka, Litwa, Ukraina
Abstrakt

7 listopada 2020 r., w rocznicę wybuchu rewolucji październikowej, miało miejsce uroczyste otwarcie pierwszego bloku elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi. Inwestycja ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia białoruskiego sektora energetycznego, pogłębia jednak uzależnienie gospodarcze i polityczne Białorusi od Rosji, przyczynia się do pogorszenia stosunków z sąsiadami (przede wszystkim z Litwą), a w przyszłości może generować nowe wyzwania gospodarcze.

Tło inwestycji. Rozmowy wstępne o budowie pierwszej elektrowni jądrowej na Białorusi prowadzono już w 2009 r. Z powodów geostrategicznych oraz finansowych zdecydowano się na wybór inwestora rosyjskiego. Federacja Rosyjska zaproponowała Białorusi korzystny kredyt na budowę elektrowni oraz realizację strony technicznej projektu. 15 marca 2011 r. Białoruś i Rosja podpisały umowę o wspólnej budowie elektrowni jądrowej w Ostrowcu. Wykonawcą projektu został Atomstrojeksport. Prace ruszyły w 2013 r. W 90% inwestycja jest finansowana z kredytu przyznanego przez Federację Rosyjską. Początkowo władze w Mińsku planowały pożyczyć 6 mld dol. Jednak w umowie z 25 listopada 2011 r. o warunkach kredytowania budowy elektrowni jądrowej w Ostrowcu kwota ta została zwiększona do 10 mld dol. Władze Białorusi miały rozpocząć jej spłatę już po uruchomieniu elektrowni, ale nie później niż w kwietniu 2021 r. Kredyt miał być spłacany w dolarach amerykańskich co pół roku do 2035 r., w równych ratach – ok. 1 mld dol. rocznie. Na połowę kredytu nałożono odsetki w wysokości 5,23% w skali roku, na drugą – 1,83%. W kwietniu 2019 r. rozpoczęły się rozmowy białorusko-rosyjskie na temat wydłużenia terminu spłaty kredytu oraz obniżenia odsetek. Przeciągnęły się one do 2020 r. Alaksandr Łukaszenka, chcąc skłonić Rosję do ustępstw, sugerował, że Białoruś może nałożyć na rosyjskich wykonawców projektu wysokie kary umowne za opóźnienia w budowie elektrowni, jeżeli Kreml nie zgodzi się na obniżenie odsetek od pierwszej części kredytu do 3%. Ostatecznie 19 czerwca 2020 r. weszło w życie porozumienie o restrukturyzacji kredytu. Ujednolicono odsetki do 3,3% w skali roku oraz przesunięto termin spłaty pierwszej raty z 1 kwietnia 2021 r. na 1 kwietnia 2023 r.

Kontrowersje wokół projektu. Poważnym problemem jest lokalizacja elektrowni, która położona jest z dala od dużych miast i terenów przemysłowych, znajdujących się na wschodzie państwa. W związku z tym władze Białorusi zakładały, że część wyprodukowanej w Ostrowcu energii zostanie sprzedana za granicę, głównie na Litwę i do Polski. Z zysków ze sprzedaży planowano pokryć część kosztów kredytu zaciągniętego na budowę elektrowni. Litwa po zamknięciu Ignalińskiej Elektrowni Jądrowej (2009 r.) z eksportera energii elektrycznej przekształciła się w importera. Do tej pory pozyskiwała energię elektryczną od sąsiadów, m.in. także z Białorusi. W 2019 r. zakupiła z tego kierunku 1,5 mld kWh w średniej cenie 5,1 centa za 1 kWh (Belstat). Jednak rachuby Białorusi na zakup przez Litwę nadwyżek energii z elektrowni jądrowej w Ostrowcu były mało realistyczne. Władze Litwy już w 2016 r. zadeklarowały, że nie mają zamiaru kupować energii elektrycznej pochodzącej z tej elektrowni. Od momentu rozpoczęcia rozmów na temat budowy elektrowni ostro protestowały przeciwko temu projektowi, podnosząc przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa. Podkreślały, że inwestycja jest usytuowana w odległości 50 km od Wilna, a w przypadku awarii skażeniem zagrożone jest terytorium praktycznie całego państwa. Już 3 listopada 2020 r. litewski operator sieci elektrycznej Litgrid poinformował, że posiada dane potwierdzające włączenie do białoruskiego systemu energetycznego elektrowni jądrowej w Ostrowcu. W efekcie podjął decyzję o uniemożliwieniu komercyjnego przesyłu energii z Białorusi na Litwę, o czym poinformowano giełdę energii elektrycznej Nord Pool, z której korzysta część państw UE, w tym Polska. Białoruska energia elektryczna może dalej trafiać na rynek państw bałtyckich za pośrednictwem Rosji. Zmiana tego stanu będzie wymagała czasu. W lipcu 2020 r. władze Litwy, Łotwy i Estonii podjęły strategiczną decyzję o uniezależnieniu się od dostaw energii elektrycznej z Białorusi i Rosji do 2025 r. i przejściu na europejski system przesyłu energii elektrycznej. Już wcześniej Litwa poczyniła konkretne kroki zmierzające w tym kierunku. Od 2015 r. działa most energetyczny Polska-Litwa, uruchomiono też kabel po dnie Morza Bałtyckiego, przez który Litwa importuje ze Szwecji energię elektryczną po cenach konkurencyjnych.

Władze Litwy traktują elektrownię jądrową na Białorusi jako rosyjski projekt geopolityczny. Minister energetyki Litwy Žygimantas Vaičiūnas podkreślał: „Pozycja Litwy wobec projektu elektrowni jądrowej w Ostrowcu, który jest projektem geopolitycznym Rosji na ziemiach białoruskich, jest konsekwentna, niezmienna i umocowana prawnie – elektrownia stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego i bezpieczeństwa naszych obywateli”.

Obawy Litwinów może pogłębiać poważny incydent, jaki miał miejsce w Białoruskiej Elektrowni Jądrowej w Ostrowcu 9 listopada 2020 r. W jego wyniku uszkodzeniu uległa część transformatorów, przez co czasowo wstrzymano produkcję energii elektrycznej. Niepokojąca jest postawa władz Białorusi, które zwlekały z ujawnieniem incydentu i udzielały dość lakonicznych informacji na jego temat.

Podobną decyzję jak Litwa podjęła Ukraina. W maju 2020 r. ukraińskie Ministerstwo Energetyki i Ochrony Środowiska postanowiło wstrzymać import energii elektrycznej z Białorusi, uzasadniając to brakiem zapotrzebowania na rynku krajowym.

Znaczenie elektrowni jądrowej w Ostrowcu dla Białorusi. 7 listopada 2020 r. Alaksandr Łukaszenka na uroczystościach towarzyszących uruchomieniu pierwszej elektrowni jądrowej na Białorusi podkreślił, że jest to historyczny moment dla jego państwa. W opinii Łukaszenki nowa elektrownia przyczyni się do ożywienia gospodarczego, m.in. poprzez przyszły rozwój elektromobilności. Dodał także, że nie wyklucza w przyszłości pogłębienia współpracy z partnerami rosyjskimi i budowy kolejnej elektrowni jądrowej.

Obecnie moc pierwszego bloku elektrowni wynosi ok. 40% stanu docelowego, którego osiągnięcie jest planowane na pierwszy kwartał 2021 r. Pierwszy blok zaspokoi zapotrzebowanie Białorusi na energię elektryczną w ok. 20%. Po uruchomieniu pełnej mocy obu bloków elektrowni w Ostrowcu, planowanym na 2022 r., produkcja energii osiągnie poziom 18 mld kWh rocznie, co w teorii pokryje prawie połowę zapotrzebowania państwa na energię elektryczną i może przyczynić się do zmniejszenia importu gazu ziemnego z Federacji Rosyjskiej nawet o ok. 5 mld m3. W rzeczywistości osiągnięcie tego celu może być trudne ze względu na konieczność znacznej przebudowy białoruskiego systemu produkcji i przesyłu energii elektrycznej, co wymagałoby ogromnych nakładów w trudnej sytuacji finansowej państwa. Łatwiej byłoby eksportować nadwyżki energii elektrycznej i w ten sposób pokryć koszty obsługi rosyjskiego kredytu na budowę elektrowni oraz stopniowo modernizować białoruski sektor elektrociepłowniczy. Jednak na skutek decyzji państw bałtyckich i Ukrainy jest to obecnie poważnie utrudnione.

Wnioski. Do czasu uruchomienia pierwszej białoruskiej elektrowni jądrowej ok. 95% energii elektrycznej w państwie wytwarzano z gazu ziemnego. Uruchomienie elektrowni w Ostrowcu, która w założeniu ma zaspokoić połowę krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną, jest wydarzeniem przełomowym. Nie będzie ono jednak skutkowało uniezależnieniem się Białorusi od Rosji i zwiększeniem poziomu bezpieczeństwa energetycznego państwa. Zakup paliwa jądrowego oraz obsługa kredytu na budowę mocno wiążą białoruską energetykę jądrową z Rosją, co jest jak najbardziej po myśli Kremla. Rozwiązaniem w tej sytuacji mogłoby być znalezienie dla nadwyżek produkowanej energii elektrycznej rynku zbytu w Unii Europejskiej, co wydawało się logiczne w kontekście europejskiej polityki klimatycznej. Jednak sposób realizacji inwestycji – opartej na nierealnych założeniach przy braku konsultacji projektu z sąsiadami – skutkował drastycznym ograniczeniem możliwości eksportowych na skutek działań Litwy oraz protekcjonistycznych posunięć Ukrainy. W tych okolicznościach jedynym zagranicznym odbiorcą białoruskiej energii może być Rosja, która zapewne wykorzysta tę sytuację w czasie negocjowania warunków sprzedaży.

Realną alternatywą mogłoby być wykorzystanie nadwyżek energii poprzez inwestycję w energochłonne zakłady przemysłowe, elektromobilność i sektor IT oraz zwiększenie zużycia energii przez odbiorców indywidualnych, np. na skutek przejścia z ogrzewania gazowego na elektryczne. Wymagałoby to jednak znacznych nakładów i czasu. Zmianom w tym kierunku nie sprzyjają również brutalne działania władz białoruskich, związane z tłumieniem antyprezydenckich protestów, ani nowe regulacje, zmuszające białoruskie przedsiębiorstwa prywatne do zakładania oficjalnych związków zawodowych pod groźbą likwidacji, zniechęcające przedstawicieli sektorów innowacyjnych do inwestowania na Białorusi. W efekcie możliwa jest redukcja mocy produkcyjnych elektrowni w Ostrowcu, co dodatkowo zwiększy koszt produkcji energii elektrycznej i w konsekwencji przyczyni się do zmniejszenia rentowności sektora elektrociepłowniczego. Utrudni to Białorusi spłatę kredytów zaciągniętych na budowę elektrowni, a w przyszłości może ułatwić Rosji przejęcie kontroli nad tym strategicznym sektorem i w rezultacie zwiększyć zależność gospodarczą i polityczną Białorusi.