Serbia: afera wokół handlu bronią (z małą i wielką polityką w tle)

Komentarze IEŚ 100 (3/2020) Publication date: 2020-01-16 ies-komentarze-100-3-2020.pdf Serbia, afera „Krušik”
Abstrakt

W połowie września 2019 r. wybuchła w Serbii jedna z największych afer ostatnich miesięcy. Sprawa sprzedaży broni produkowanej w fabryce Krušik w miejscowości Valjevo zyskała międzynarodowy rozgłos i konsekwentnie przyciąga uwagę serbskiej opinii publicznej. Afera ta pogłębia również kryzys polityczny w Serbii. W efekcie na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi rządząca nieprzerwanie od 2012 r. Serbska Partia Postępowa mierzy się z największym skandalem, sięgającym najwyższych kręgów władzy. Z kolei partie opozycyjne, zrzeszone w ramach Sojuszu dla Serbii, wykorzystują sprawę Krušika oraz inne ujawniane afery do walki politycznej z obozem władzy.

Afera „Krušik”. Od listopada 2018 r. w mediach zagranicznych i serbskich pojawiały się informacje, że Branko Stefanović, ojciec ministra spraw wewnętrznych Serbii Nebojšy Stefanovicia, zaangażowany jest w międzynarodowy handel bronią, prowadzony przez niewielką, prywatną serbską firmę GIM. Firma ta oferuje zagranicznym kontrahentom uzbrojenie produkowane w Serbii.

Skandal wybuchł 15 września 2019 r., kiedy bułgarska dziennikarka śledcza Diliana Gajtandżijewa opublikowała na portalu internetowym „Arms Watch” informacje, iż firma GIM korzysta z uprzywilejowanego statusu w transakcjach z producentem – państwowym przedsiębiorstwem zbrojeniowym Krušik. Gajtandżijewa stwierdziła, że GIM nabywa uzbrojenie (głównie granaty moździerzowe) znacznie taniej niż inni kontrahenci Krušika i sprzedaje je z zyskiem poza granicami kraju. Kontrowersje pogłębiły dodatkowo informacje, iż część uzbrojenia sprzedanego przez GIM trafiła najprawdopodobniej do rąk islamskich fundamentalistów w Jemenie. Według doniesień Gajtandżijewej broń ta została oficjalnie nabyta przez saudyjską firmę Rinad Al Jazira, a później – formalnie wbrew zapisom kontraktu – reeksportowana do sąsiedniego Jemenu [1].

Trzy dni później, pod niesprecyzowanym zarzutem ujawnienia tajemnic handlowych (vel szpiegostwa przemysłowego), zatrzymany został Aleksandar Obradović, jeden z wieloletnich pracowników Krušika. Na mocy decyzji sądu zarządzono w stosunku do niego areszt domowy, w którym przebywał od 14 października do 18 grudnia 2019 r. Obecnie Obradović znajduje się pod dozorem elektronicznym. W dalszym ciągu nie postawiono mu oficjalnych zarzutów (wydaje się, że serbska prokuratura ma w istocie problem z zakwalifikowaniem przestępstwa, jakiego rzekomo dopuścił się Obradović).

Obradović przyznaje się do przekazania mediom informacji dotyczących transakcji handlowych między Krušikiem i GIM, zdecydowanie odrzuca jednak pozostałe oskarżenia. Twierdzi również, że ujawnił jedynie szczegóły dotyczące dyskusyjnych transakcji handlowych, a nie dokumentację techniczną czy tajemnicę wojskową. Podkreśla także, iż działał w interesie publicznym, na rzecz okradanego przez lata przedsiębiorstwa. Firma Krušik oficjalnie zaprzecza rewelacjom Obradovicia.

Do kolejnego skandalu doszło, kiedy 21 listopada 2019 r. D. Gajtandżijewa opublikowała informacje i zdjęcia (upublicznione wcześniej przez władze prorosyjskiej Donieckiej Republiki Ludowej) wskazujące, że armia Ukrainy używa w walkach z separatystami w Donbasie pocisków moździerzowych wyprodukowanych w fabryce Krušik. Informacja ta – zaskakująca dla wielu Serbów, widzących w Rosji prawdziwego i najważniejszego sojusznika Serbii – wprawiła w zakłopotanie polityków rządzącej Serbskiej Partii Postępowej (Srpska napredna stranka, SNS). Zostało ono pogłębione, kiedy 23 listopada posłanka i wiceprzewodnicząca opozycyjnej Partii Wolności i Sprawiedliwości (Stranka slobode i pravde, SSP) Marinika Tepić opublikowała na Twitterze dokumenty pokazujące, że eksporterem broni wyprodukowanej w Krušiku, która ostatecznie znalazła się na Ukrainie, była prywatna serbska firma Tehnoremont, która za pośrednictwem cypryjskiej firmy PetraLink Limited sprzedała uzbrojenie polskiej firmie Nattan. Dokumenty ujawnione przez M. Tepić pokazują również, że w 2015 r. przedstawiciele Krušika negocjowali sprzedaż broni bezpośrednio z przedstawicielem firmy PetraLink Limited, której właścicielem jest obywatel Ukrainy Wołodymyr Petenko.

Reakcja władz Serbii. W odpowiedzi na poważne zarzuty w sprawie Krušika minister N. Stefanović zaprzeczył informacjom, że jego ojciec jest zaangażowany w sprzedaż broni. Stefanović minimalizował rolę ojca, wskazując, iż nie jest on szefem, pracownikiem ani nawet przedstawicielem firmy GIM. Podkreślił, że Serbia nie sprzedaje broni do ogarniętego wojną Jemenu. Minister stwierdził także, że nie ma nic wspólnego ze sprawą sprzedaży broni, a celowo spreparowana afera godzi w jego wizerunek osobisty i – jak wskazał – „ma na celu wyrządzenie szkody mnie, i członkom mojej rodziny”.

Odpowiedź najwyższych władz Serbii na doniesienia medialne nt. transakcji handlowych Krušika była niespójna i enigmatyczna, a wiele pytań stawianych przedstawicielom władzy przez dziennikarzy i polityków opozycji nie doczekało się żadnej odpowiedzi[2]. Politycy rządzącej SNS deklarowali zatem, że: w upublicznionych transakcjach nie doszło do złamania prawa, eksport broni stanowi ważne źródło dochodów państwa, nieprawdziwa afera szkodzi interesom serbskiego przemysłu zbrojeniowego[3], cała sprawa nt. rzekomych nieprawidłowości w zakresie obrotu bronią została sfabrykowana przez opozycję i stanowi element brutalnej kampanii politycznej przeciw władzom Serbii, a ataki na ministra Stefanovicia w rzeczywistości wymierzone są w osobę prezydenta Aleksandra Vučicia.

Władze w Belgradzie zdecydowanie odrzuciły oskarżenia, iż Serbia sprzedawała broń na Ukrainę oraz do państw objętych zakazem eksportu broni na mocy decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Decydenci w Belgradzie pryncypialnie podkreślali także, że Serbia nie ponosi odpowiedzialności za ewentualność, iż broń ta „zbłądziła” – została reeksportowana bez zgody władz Serbii – i znalazła się na terytorium innych państw[4]. Władze odrzuciły także twierdzenia opozycji, że A. Obradović jest alarmistą (ang. whistleblower; srb. uzbunjivač). Jednocześnie dyskredytują go, wskazując, że jego działanie zaszkodziło serbskiemu przemysłowi zbrojeniowemu.

Oskarżenia opozycji. W odpowiedzi na ujawnienie kontrowersyjnych faktów związanych z handlem uzbrojeniem środowiska opozycyjne, zorganizowane wokół koalicji Sojusz dla Serbii (Savez za Srbiju, SzS), oraz część serbskich mediów wysunęły szereg poważnych oskarżeń pod adresem władz. Wskazywano zatem, iż:

•   transakcje między Krušikiem i GIM miały charakter korupcyjny oraz prowadzone były ze szkodą dla przedsiębiorstwa państwowego (argumentowano m.in., że firma GIM nabywała od Krušika uzbrojenie poniżej cen rynkowych, taniej nawet niż przedsiębiorstwo państwowe Yugoimport SDPR, a później – przy sprzedaży broni zagranicznym kontrahentom – zarabiała miliony dolarów na różnicach cenowych),

•   władze Serbii nabrały wody w usta i próbują zatuszować niewygodne fakty,

•   ujawnione transakcje potwierdzają postępującą kryminalizację życia politycznego i ekonomicznego w Serbii pod rządami SNS, sięgającą najwyższych szczebli władzy,

•   odcinający się od afery prezydent A. Vučić był w istocie w pełni świadomy tego, gdzie trafia broń produkowana w Serbii,

•   władze prowadzą politykę, która szkodzi wizerunkowi międzynarodowemu i interesom Serbii oraz stanowi zagrożenie dla dobrych relacji z Rosją,

•   A. Obradović jest alarmistą, demaskatorem nielegalnych, korupcyjnych działań w obszarze handlu uzbrojeniem oraz odważnym człowiekiem, który poinformował opinię publiczną o patologiach obrotu bronią, w jakie zamieszani są najwyżsi rangą przedstawiciele państwa,

•   odpowiedzialne za nadużycia władze próbują oskarżyć tych, którzy odkryli nieprawidłowości i poinformowali o nich serbskie społeczeństwo[5],

•   w ciągu ostatnich czterech lat niewielka firma GIM stała się jednym z liderów na rynku sprzedaży broni w Serbii, a stało się to w czasie, kiedy w sprawy firmy zaangażował się Branko Stefanović. W rzeczywistości rola ojca ministra była więc zdecydowanie większa – de facto kluczowa dla sukcesów handlowych firmy GIM,

•   Branko Stefanović i właściciel GIM Goran Todorović są aktywnymi partnerami biznesowymi w ramach firm powiązanych kapitałowo z GIM (do wybuchu afery byli m.in. współwłaścicielami spółki Worldwide Construction and Engineering Company).

Wnioski. Wiele spraw związanych z eksportem broni produkowanej w Serbii nadal pozostaje niejasnych, a specyfika materii – międzynarodowy handel bronią jest obszarem, który tradycyjnie charakteryzuje niska transparentność – powoduje, że prawdopodobnie nigdy nie zostaną one przedstawione serbskiej opinii publicznej.

Wyliczenia finansowe prezentowane w mediach pokazują, że niewielka firma GIM na przestrzeni kilku lat odnotowała szybki oraz znaczący wzrost przychodów (de facto gwałtowny skok z ok. 40 mln RSD w 2016 r. do niemal 2 mld RSD w 2018 r.). Okres ten zbiega się z zaangażowaniem B. Stefanovicia w transakcje handlowe przedsiębiorstwa. Upublicznione dokumenty pokazują, że jakkolwiek Branko Stefanović oficjalnie był jedynie doradcą prawnym firmy GIM, faktycznie występował jednak w charakterze przedstawiciela tej firmy.

Media i politycy opozycji spekulują, iż tłem afery wokół sprzedaży broni pozostaje narastający konflikt wewnętrzy w ramach obozu władzy – wewnątrzpartyjny konflikt „klanów” – tj. zakulisowa rywalizacja o wpływy (i pieniądze) między wpływowym bratem prezydenta Serbii Andrejem Vučiciem oraz ministrem N. Stefanoviciem, który – przez lata lojalny wobec prezydenta Vučicia – faktycznie „urósł” zbyt wysoko i zagraża interesom „klanu Aleksandra i Andreja Vučiciów”. Zarzuty wysuwane pod adresem Stefanovicia szkodzą jednak całej SNS, a przede wszystkim wizerunkowi samego prezydenta Vučicia. W efekcie trudno uznać, iż za ujawnieniem sprawy Krušika stoją osoby związane z prezydentem Serbii.

Nie można także wykluczyć, że sprawa Krušika to w jakiejś części pokłosie konfliktu między serbskimi sprzedawcami broni w intratnym biznesie handlu uzbrojeniem.

Aferę „Krušik” konsekwentnie eksponują (i eksploatują) politycy partii opozycyjnych, którzy podkreślają zaangażowanie wysokich rangą członków SNS w handel bronią oraz w blasku dziennikarskich fleszy upubliczniają kolejne niewygodne informacje dotyczące liderów SNS[6]. Nie ulega zatem wątpliwości, że sprawa Krušika, ujawniona na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, które najprawdopodobniej odbędą się w kwietniu 2020 r., stała się ważnym orężem opozycji w walce z obecnym obozem władzy.

Jest wreszcie wielce prawdopodobne, że w sprawie handlu bronią wyprodukowaną w Serbii ścierają się interesy biznesowe i (geo)polityczne innych państw. Na międzynarodowy kontekst wydarzeń w Serbii w daleko lakoniczny sposób wskazywał sam prezydent Vučić, który 21 listopada w kontekście nośnych medialnie oskarżeń, iż Serbia sprzedaje broń Ukrainie, stwierdził publicznie, że stoją za nimi służby innych państw („Komu na tym zależało, aby teraz to opublikować [...] odpowiedzcie sobie sami”).

Kontrowersyjna dziennikarka Diliana Gajtandżijewa podejrzewana jest o kontakty ze służbami rosyjskimi oraz ujawnianie wrażliwych – i nie zawsze rzetelnych – informacji, wpisujących się w określoną, antyzachodnią narrację. Dokumenty ujawnione w sprawie Krušika wydają się jednak wiarygodne, a władze Serbii de facto nie podważają ich autentyczności. Dlaczego zostały ujawnione właśnie teraz?

W dniu 26 listopada 2019 r. były szef Agencji Bezpieczeństwa Wojskowego (Vojnobezbednosna agencija, VBA) Momir Stojanović stwierdził, że informacje upubliczniane przez posłankę M. Tepić nt. transakcji handlowych Krušika nie są dostępne dla „zwykłego obywatela” i jest prawdopodobne, że stoją za nimi „[...] pewne potężne struktury (neki moćni sistemi), którym obecne władze Serbii coś obiecały. [...] Te struktury chcą teraz ostrzec władze Serbii o tym, co się stanie, jeśli ta obietnica nie zostanie spełniona”.

Na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi Serbią wstrząsają kolejne afery sięgające najwyższych szczebli władzy w państwie. Czy komuś – poza serbską opozycją – rzeczywiście zależy na politycznym osłabieniu lub odsunięciu od władzy obecnych decydentów?

Fakt, iż afera „Krušik” i inne skandale przyciągające uwagę serbskiej opinii publicznej zbiegają się z potwierdzoną przez władze Serbii „aferą szpiegowską” z udziałem rosyjskiego dyplomaty (zob. Komentarze IEŚ, nr 101), prowadzi do przypuszczenia, że za szczegółowymi materiałami wyciekającymi do mediów w istocie stoi Rosja, a działanie to stanowi „przypomnienie” (vel ostrzeżenie), że władze w Moskwie – poprzez ujawnienie niewygodnych informacji, kłopotliwych dla czołowych polityków SNS – mogą doprowadzić do przesilenia politycznego w Serbii i poważnie skomplikować reelekcję obecnej władzy (na serbskiej scenie politycznej funkcjonuje szereg prorosyjskich partii politycznych, które skorzystałyby z otwartego poparcia władz na Kremlu). Powodem takiego działania Rosji mogłyby być zarówno transakcje handlowe na międzynarodowym rynku uzbrojenia (tj. sprzedaż serbskiej broni kontrahentom z Bliskiego Wschodu i Stanów Zjednoczonych), gdzie tradycyjnie ścierają się interesy ekonomiczne i polityczne różnych państw, jak i sprzeciw wobec postępującego – i niekorzystnego z punktu widzenia interesów Rosji – zbliżenia Serbii z państwami Zachodu (zob. Komentarze IEŚ, nr 102).

 

-----------------------------------------------------

[1] Arabia Saudyjska zaangażowana jest w konflikt zbrojny w Jemenie, który nierzadko określany bywa mianem „wojny zastępczej” między Arabią Saudyjską i Iranem. Na początku września 2019 r. D. Gajtandżijewa pisała także, że w sprzedaż broni wyprodukowanej w Krušiku, która ostatecznie trafiła do Jemenu, zaangażowane było także serbskie przedsiębiorstwo państwowe Yugoimport SDPR, zajmujące się handlem bronią, zaś jej nabywcą była amerykańska firma Alliant Techsystems Operations LLC.

[2] Lakoniczne komentarze i mało przekonujące wypowiedzi czołowych polityków SNS nt. sprawy Krušika pokazują, że władze Serbii dążą do wyciszenia afery wokół handlu bronią. W dniu 28 listopada 2019 r. premier Serbii Ana Brnabić stwierdziła, iż zaleca ministrom, aby nie odpowiadali na – w jej mniemaniu absurdalne – pytania dziennikarzy związane ze „sfabrykowanymi aferami”, „wyprodukowanymi” przez opozycję.

[3] Podkreślano również, że polityka obecnych władz przyczynia się do rozwoju serbskiej zbrojeniówki. W dniu 14 listopada 2019 r. na konferencji prasowej zorganizowanej w parlamencie Serbii przewodniczący grupy parlamentarnej SNS Aleksandar Martinović wskazał, że w 2013 r. przychody Krušika wyniosły 1,2 mld RSD, zaś w 2018 r. – 11,3 mld RSD. Stwierdził także, że w 2013 r. fabryka Krušik zatrudniała 1264 osoby, zaś w 2018 r. – 3231 pracowników.

[4] W dniu 21 listopada 2019 r. na konferencji prasowej prezydent A. Vučić podkreślał, że Serbia nie eksportowała broni na Ukrainę i nigdy – dążąc do zachowania dobrych relacji zarówno z Rosją, jak i Ukrainą – nie zgodziłaby się na sprzedaż broni na Ukrainę. Wypowiedź prezydenta sprowadzała się do stwierdzenia, że wyprodukowane w Serbii pociski moździerzowe, zaprezentowane na zdjęciach portalu „Arms Watch”, stanowiły przedmiot obrotu między prywatnymi firmami – serbską, cypryjską i polską. Vučić nie zaprzeczył, że pociski te ostatecznie trafiły na Ukrainę. Konsekwentnie deklarował jednak, że stało się to bez wiedzy i zgody Serbii. Prezydent faktycznie potwierdził zatem informacje zaprezentowane przez M. Tepić. W dniu 23 listopada Vučić stwierdził dodatkowo, że służby serbskie posiadały informacje o możliwości reeksportu serbskiej broni na Ukrainę i lojalnie poinformowały o tym „zaprzyjaźnione” służby Federacji Rosyjskiej. Ambasada Ukrainy w Serbii wskazywała z kolei, że doniesienia medialne nt. rzekomego eksportu serbskiej broni na Ukrainę stanowią wyreżyserowaną prowokację, mającą na celu dyskredytację władz Serbii i Ukrainy.

[5] Opozycja konsekwentnie domagała się uwolnienia Obradovicia z aresztu domowego, a przed blokiem, w którym mieszka, w każdy piątek – w celu wyrażenia poparcia – gromadzili się uczestnicy antyrządowych demonstracji „Jeden z pięciu milionów” („Jedan od pet miliona”), które trwają w Serbii od grudnia 2018 r.

[6] W dniu 12 listopada 2019 r. na konferencji prasowej w parlamencie Serbii Marinika Tepić wskazywała na związki prezydenta Vučicia ze Slobodanem Tešiciem, jednym z kontrowersyjnych, międzynarodowych handlarzy bronią. Na podobnej konferencji (28-29 listopada) poseł Partii Ludowej (Narodna stranka, NS) Miroslav Aleksić wysuwał twierdzenia nt. bliskich relacji między Andrejem Vučiciem, bratem prezydenta, oraz aresztowanym w listopadzie 2019 r. biznesmenem Predragiem Koluviją, właścicielem przedsiębiorstwa rolnego „Jovanjica”, gdzie na skalę przemysłową prowadzona była uprawa marihuany. Aleksić utrzymywał, że zaraz po zatrzymaniu przez policję Koluvija telefonował do Andreja Vučicia. Poseł argumentował także, że nielegalny (i dochodowy) proceder trwał latami i nie mógł odbywać się bez wiedzy oraz wsparcia ze strony wysoko postawionych osób z kręgu władzy.