Zespół Bałtycki, Zespół Historii Publicznej i Polityki Historycznej
30 września 2026
Jędrzej Piekara | Aleksandra Kuczyńska-Zonik
Komentarze IEŚ 1709 (214/2026)

„Kolejna Specjalna Operacja Wojskowa”. Groźby Rosji wobec Litwy i próba dyskredytowania stosunków polsko-litewskich.

„Kolejna Specjalna Operacja Wojskowa”. Groźby Rosji wobec Litwy i próba dyskredytowania stosunków polsko-litewskich.

ISSN: 2657-6996
Komentarze IEŚ 1709
Wydawca: Instytut Europy Środkowej
Słowa kluczowe: , ,

25 września 2026 r. rosyjska państwowa agencja RIA Nowosti opublikowała na swojej stronie głównej felieton Aleksandra Nosowicza pod tytułem „Rosję czeka kolejna Specjalna Operacja Wojskowa. Będzie bardzo krótka”[1]. Autor sugerował w nim potrzebę uderzenia rakietowego na Litwę. Po kilku godzinach redakcja usunęła tekst jako niezgodny z polityką państwową Federacji Rosyjskiej.

Konflikt wokół artykułu 137 i sprawa usuniętego felietonu. 25 września 2026 r. na głównej stronie RIA Nowosti ukazał się felieton Aleksandra Nosowicza oznaczony jako tekst autora zewnętrznego. Autor nazwał Litwę „krajem-samobójcą” i „małym, ale dumnym kamikadze”, odnosząc się tym samym do planowanej zmiany prawa litewskiego, które umożliwiłoby rozmieszczenie na terytorium kraju natowskiej „broni masowego rażenia” i baz wojskowych. W tekście Nosowicz udowadniał, że cel Zachodu jest ten sam, co wobec Ukrainy w poprzedniej dekadzie, czyli stworzenie w bezpośrednim sąsiedztwie Rosji niedopuszczalnego poziomu zagrożenia. Znalazł się tam także argument, że z powodu geografii konflikt w państwach bałtyckich nie musiałby przypominać wojny przeciwko Ukrainie, bo Rosja mogłaby zrezygnować z wojsk lądowych i użyć rakiet z „odpowiednim ładunkiem”. Po kilku godzinach tekst zniknął, a pod jego adresem pojawiło się oświadczenie, że nie odpowiada on opinii redakcji, polityce redakcyjnej ani polityce państwowej FR.

Artykuł Nosowicza został opublikowany po tym, jak w litewskim Sejmie rozpoczęła się debata nad nowelizacją Konstytucji Republiki Litewskiej. Artykuł 137 ustawy zasadniczej stanowi bowiem o zakazie rozmieszczania na terytorium Litwy broni masowego rażenia oraz obcych baz wojskowych. Został on przyjęty w 1992 r., gdy w państwie stacjonowały jeszcze jednostki wycofywanej armii rosyjskiej. Po akcesji do NATO w 2004 r. przepis pozostał w mocy, ograniczając możliwości współpracy Litwy w ramach NATO. W ostatnim czasie dyskusja na ten temat pojawiła się po tym, jak Stany Zjednoczone ogłosiły, że rozważają rozmieszczenie broni jądrowej w kilku kolejnych państwach europejskich na wschodniej flance NATO.

W maju 2026 r. prezydent Gitanas Nausėda zawetował ustawę o państwowym porcie morskim w Kłajpedzie, która zezwalałaby statkom z bronią jądrową na wpłynięcie na terytorium Litwy, o ile nie kolidowałoby to z interesami bezpieczeństwa narodowego. Decyzję tę uzasadnił naruszeniem Konstytucji. Na początku lipca, podczas spotkania z liderami parlamentu i rządu oraz szefami frakcji parlamentarnych, argumentował jednak, że Konstytucja powstała w zupełnie innych okolicznościach geopolitycznych, wobec tego utrzymanie artykułu 137 grozi przekształceniem Litwy w „słabe ogniwo” lub „szarą strefę” NATO. Uniemożliwia to Litwie wykorzystanie pełnego potencjału odstraszania NATO, w tym broni jądrowej, w przypadku zagrożenia agresją lub jej wystąpienia. W rezultacie w lipcu grupa 50 parlamentarzystów zainicjowała dyskusję nad poprawką do Konstytucji, aby usunąć zapis zakazujący rozmieszczania broni jądrowej na terenie państwa.

22 września 2026 r. litewski Sejm poparł projekt skreślenia artykułu 137 stosunkiem głosów 99 do 13 przy 5 wstrzymujących się. Jest to jednak dopiero początek ustawowej batalii, gdyż zmiana Konstytucji wymaga dwóch głosowań przedzielonych co najmniej trzymiesięczną przerwą i w każdym z nich poparcia minimum 94 ze 141 deputowanych. Zostały one zaplanowane na 6 października 2026 r. i 12 stycznia 2027 r. Prezydent Nausėda podkreślił, że skreślenie przepisu nie oznacza automatycznego rozmieszczenia broni masowego rażenia.

Głosowanie z 22 września zakończyło pierwszy etap procesu zmiany Konstytucji i już przed nim głos w tej sprawie zabierali przedstawiciele Federacji Rosyjskiej. 11 września 2026 r. rzecznik prezydenta FR Dmitrij Pieskow oświadczył, że terytorium Litwy znajdzie się „na celowniku” rosyjskiej broni jądrowej, jeśli zostanie na nim rozmieszczony arsenał wymierzony w Rosję, określając taką perspektywę jako „bardzo poważną eskalację napięcia”. Rzeczniczka MSZ FR Maria Zacharowa nazwała plany Wilna aktem nieodpowiedzialnym. Moskwa przedstawiła w ten sposób litewską reakcję na zagrożenie ze strony Rosji jako jego źródło, co stanowi klasyczny przykład eksternalizacji winy (zob. „Komentarze IEŚ”, nr 1601).

Kremlowski ekosystem propagandy. Aleksandr Nosowicz, urodzony w 1987 r. w Kaliningradzie, jest absolwentem Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego im. Immanuela Kanta. Pełnił rolę redaktora naczelnego obecnie nieaktywnego portalu RuBaltic.Ru, założonego w 2013 r. Portal do 2022 r. publikował treści nie tylko w języku rosyjskim, ale także polskim, litewskim i łotewskim. Pod koniec 2025 r. wstrzymano publikację treści nawet w języku rosyjskim. Nosowicz jest członkiem Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej, rosyjskiego think tanku powiązanego z Kremlem i związanego także z Klubem Wałdajskim. Jest autorem książek o rzekomym upadku państw bałtyckich. W swojej działalności stale koncentruje się na atakowaniu niepodległości Litwy, Łotwy i Estonii. Autor felietonu jest wieloletnim dostawcą narracji o państwach bałtyckich w systemie sterowanym z Moskwy, a więc działa w strukturze dezinformacji i propagandy, którą Kreml kieruje w stronę państw bałtyckich (zob. „Komentarze IEŚ”, nr 1600).

W opublikowanym felietonie znalazła się teza o istniejącym konflikcie na linii Wilno-Warszawa. Według autora Polska niespodziewanie odmówiła przyjęcia głowic jądrowych – przyczyną miał być strach przed rosyjskim atakiem. Litwa, w rozumowaniu autora, okazała się pożytecznym narzędziem w rękach Zachodu. Punktem zaczepienia dla Nosowicza była wypowiedź wiceministra obrony Pawła Zalewskiego z 27 sierpnia 2026 r. w Brukseli, że Polska nie chce głowic nuklearnych na swoim terytorium, choć zamierza uczestniczyć w systemie odstraszania NATO. Nosowicz przekształca ten wątek w opowieść o polskim cynizmie i sprycie oraz litewskim szaleństwie, co stanowi klasyczny przykład działania Federacji Rosyjskiej zmierzającego do wywołania wrażenia, że wśród natowskich sojuszników istnieje poważny konflikt.

Władze Litwy odniosły się do treści artykułu z rezerwą. Jedynie Litewskie Siły Zbrojne (LSZ) poinformowały na swoim koncie w mediach społecznościowych, że mówienie przez rosyjskich propagandzistów o Litwie jako celu rosyjskich działań wojskowych jest normalnym sposobem działania agresora i próbą zastraszania mieszkańców. Rzecznik LSZ Liutauras Bagočiūnas podkreślił, że nie należy podejmować żadnych dodatkowych działań w związku z rosyjskimi publikacjami, bowiemnie ma żadnych oznak nowej eskalacji o charakterze militarnym w regionie. W dalszym ciągu wysoce prawdopodobne są jednak prowokacje mające na celu wywołanie paniki społecznej i presji politycznej, które Rosja mogłaby wykorzystać, aby podzielić społeczeństwo litewskie i osłabić jedność państw NATO.

Tłem akcji jest również eskalacja napięcia pomiędzy Moskwą a polskim MSZ. 13 września 2026 r. na konferencji Yalta European Strategy w Kijowie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oświadczył, że gdyby Rosja zaatakowała Polskę, siły sojusznicze pokonałyby Rosję dość szybko. 23 września w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Sikorski zwrócił się do Siergieja Ławrowa słowami: „powiedz swojemu szefowi, że już wystarczy”. 24 września w Nowym Jorku ostrzegł, że Rosja „szykuje coś dużego w tym roku”, wskazując jako możliwy scenariusz np. atak pod fałszywą flagą, działania wobec Narwy i łotewskich miast oraz lądowy most z Białorusi do Królewca przez Litwę. Zacharowa 23 września zasugerowała, że Sikorskiemu potrzebny jest haloperidol (silny lek przeciwpsychotyczny), a dzień później nazwała jego słowa „rusofobią mózgu”[2].

Wnioski. Kluczowym wyzwaniem dla polskiej, litewskiej i natowskiej dyplomacji jest konieczność budowania odporności na podejmowane przez Rosję próby zastraszania – zarówno wśród rządzących polityków, jak i społeczeństw. Groźba prewencyjnego uderzenia na członka NATO należy do klasycznego repertuaru rosyjskiej presji. Jego celem jest efekt mrożący, a w perspektywie finlandyzacja Europy Środkowo-Wschodniej (zob. „Komentarze IEŚ”, nr 1532).

Wycofanie tekstu Nosowicza pozwala na trzy interpretacje:

  1. Była to publikacja autonomiczna, bez koordynacji z rosyjskimi służbami. Wskazuje na to brak powielenia tekstu w mediach państwowych.
  2. Publikację skoordynowano ze służbami wraz z planem wycofania jej z infosfery. Byłby to przykład sztucznego wywołania tematu bez możliwości bezpośredniego przypisania tej inicjatywy któremukolwiek z urzędników Federacji Rosyjskiej. Temat został wprowadzony do mediów, a następnie po cichu zniknął.
  3. Była to zaplanowana publikacja, która jednak wymknęła się spod kontroli i została odgórnie wycofana. Według tej interpretacji Moskwa zdała sobie sprawę, że posuwa się za daleko, zwłaszcza w momencie, gdy trwają rozmowy pomiędzy USA a Białorusią, które mogłaby skomplikować eskalacja wobec Litwy.

Dla Polski to, która interpretacja jest właściwa, ma znaczenie drugorzędne, ponieważ w każdym wariancie Kreml uzyskał przekaz zastraszający i zachował możliwość wyparcia się go. Dlatego zarówno Polska, jak i Litwa powinny kontynuować działania wzmacniające odporność instytucjonalną i świadomość społeczną oraz ograniczające skutki prowokacji i zwiększające odporność państw NATO. Przykładem są coroczne litewskie ćwiczenia testowe krajowego systemu mobilizacyjnego „Vyčio skliautas 2026” (Sklepienie Pogoni 2026), odbywające się od 25 września do 3 października na Litwie. Ich celem jest ocena sprawności struktur zarządzania mobilizacją, zarządzania informacją, mobilizacji i dystrybucji zasobów, interakcji instytucjonalnych, ciągłości działania oraz zdolności do zapewnienia kluczowych funkcji państwa w szybko zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa. Bierze w nich udział około 3 tysięcy urzędników, przedstawicieli samorządów, firm i organizacji pozarządowych oraz około tysiąca wolontariuszy.

Najważniejszym wnioskiem dla obu krajów jest to, że Rosja za pomocą swojego aparatu propagandy i dezinformacji jest w stanie sięgać po coraz śmielsze groźby wobec państw NATO. Czyni to, licząc na określoną reakcję społeczeństw, przede wszystkim na wzmocnienie tendencji antynatowskich i antyukraińskich w krajach Sojuszu. Dlatego głównym celem państw wschodniej flanki NATO powinno być przeciwdziałanie tym zabiegom poprzez budowanie społecznej odporności.


[1] Link do zarchiwizowanej wersji tekstu: https://archive.ph/KWJSH [28.09.2026].

[2] Zob. https://ria.ru/20260913/zakharova–2117475593.html [28.09.2026].

[Fot. Shutterstock / Alex Kravtsov]

Udostępnij
Informacje z kraju i świata